Potrzebujemy marketingu
W trakcie tego kryzysu było widać, że nasz kraj nie jest najlepiej rozpoznawalny za granicą. Potwierdzali to analitycy, kiedy wyjaśniali spadki wartości złotego tym, że trwa wyprzedaż na wszystkich rynkach regionu, a inwestorzy globalni nie widzą różnic między Polską a Łotwą, Ukrainą czy Węgrami. Wtedy aż się prosiło o działania PR-owskie ze strony naszego rządu, żeby pokazać, że różnice istnieją i są znaczne. Że hiobowe wieści o tym, że zachodnioeuropejskie banki mogą stracić setki miliardów euro na inwestycjach w Europie Wschodniej nie dotyczą tych, którzy zainwestowali w Polsce. Jednak, żeby móc takie działania prowadzić, trzeba wiedzieć, jak to robić i do kogo przesyłać informacje. Inwestorzy zaczynają rozróżniać forinta czy łata od złotego. Przydałoby się wzmocnić to lepsze postrzeganie. Kto wie, może dobrym gestem byłoby przekazanie jakiejś pomocy dla Węgier. Pod warunkiem, że ten gest dostrzegłyby światowe media i analitycy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.