Merkel odniosła kolejne polityczne zwycięstwo w Brukseli
Kanclerz jako jedyna wiedziała, co chce osiągnąć podczas ostatniego szczytu UE. I to jej się udało: Unia kupiła niemiecką wersję zarządzania kryzysowego
Obserwuję Unię Europejską nie od dziś, ale rzadko zdarzało mi się widzieć polityczne zwycięstwo tak totalne i mające tak daleko idące konsekwencje jak to, które kanclerz Niemiec Angela Merkel odniosła w ubiegłym tygodniu. Jak ujął to jeden z doświadczonych obserwatorów, Merkel była jedyną w Radzie Europejskiej, która wiedziała, czego chciała. I to właśnie dostała. Dostała poprawkę do traktatu lizbońskiego, która mówi, że wszelki mechanizm kryzysowy może być uruchomiony tylko w ostateczności. Osiągnęła porozumienie w sprawie swoich dziewięciu punktów dotyczących przyszłego mechanizmu kryzysowego - będzie on miał charakter międzyrządowy, z zachowaniem narodowego prawa weta, z klauzulą akcji zbiorowej w celu unieważnienia praw obligatariuszy i będzie obarczony restrykcyjnymi warunkami. Zdecydowanie storpedowała wszelkie próby rozciągnięcia zakresu i czasu obowiązywania obecnego mechanizmu kryzysowego. Żaden z pozostałych liderów nie odważył się nawet wspomnieć o wspólnych obligacjach strefy euro. W ubiegłym tygodniu UE w pełni kupiła niemiecką wersję zarządzania kryzysowego - korekty przez redukcję deficytu i, jeżeli to konieczne, przez deflację.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.