Nie świętujesz, a i tak zapłacisz
Świąteczna atmosfera zapanowała na dobre. Tymczasem pod świąteczną choinką rozsiadł się chochlik fiskusa, który zawzięcie rachuje na swoim kalkulatorze kolejne kwoty należne budżetowi. Rozsiadł się, ale nie pod domową, lecz firmową choinką.
Nie, to nie świąteczne prezenty interesują go najbardziej. Bardziej zainteresowany jest tym, co i na jakiej podstawie dostajemy od naszego pracodawcy. A nuż trafi się jakiś bon towarowy lub prezent rzeczowy, który będzie można doliczyć do pensji pracownika i opodatkować. Uważnie śledzi też, kto, gdzie, z kim i po co się spotyka. Spotkania firmowe, i to niekoniecznie te należące do wystawnych, to też w końcu zysk dla zapraszanego. Wszak nawet jeśli jest na diecie, to coś przecież może zjeść i wypić na takim spotkaniu. A jakby musiał kupić to sam, to przecież sam poniósłby tego koszt? A jak nie wydał, a zjadł i wypił za darmo, to zyskał na tym tyle, ile musiałby wydać. Logiczne? Nawet jak dla kogoś nie logiczne, fiskus i tak się o podatek upomni.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.