Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Polskie firmy paliwowe dla Rosjan?

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mimo ocieplenia na linii Warszawa - Moskwa rząd nie zamierza się spieszyć ze sprzedażą Lotosu

Ledwie odwilż się zaczęła, a już z nią kłopot. Mowa o ekonomicznych stosunkach polsko-rosyjskich, które szczególnie po wizycie prezydenta Miedwiediewa w Warszawie miały nabrać nowego tempa, wymiaru i charakteru.

I rzeczywiście, do pewnego ocieplenia doszło. Tyle że jest to ocieplenie w bardzo przewidywalnym i jednocześnie niesłychanie niewygodnym dla rządu kierunku. Otóż Rosjanie nie zapewnili na przykład o tym, że kupią każdą ilość polskiej żywności. Nie powiedzieli też, że obniżą ceny gazu. Zadeklarowali natomiast, i robią to coraz głośniej, chęć inwestycji w polski sektor paliwowo-energetyczny. Jedna nazwa już padła, zresztą ciężko tu o element zaskoczenia: Lotos.

I sytuacja dla polskiego rządu natychmiast zrobiła się trudna. Z jednej strony wszystko jest w porządku - skarb szuka kupca na gdańską firmę. Zainteresowanie może być takie sobie, choć Lotos mimo sporego zadłużenia jest solidną spółką. Natomiast branża, w której działa, jest postrzegana jako umiarkowanie atrakcyjna, Dość powiedzieć, że w Europie rafinerie raczej się zamyka, niż kupuje. I w takiej sytuacji zgłaszają się Rosjanie, przyjmijmy, że z solidnymi pieniędzmi i atrakcyjnym biznesplanem. Co wtedy? Tutaj medal odwraca się na drugą stronę. Biznesowo wszystko się spina, ale politycznie - już mniej. Co prawda może minęły już czasy, kiedy na firmy zza wschodniej granicy patrzono wrogo z założenia, ale oddawanie jednej z ikon polskiej gospodarki w ręce Rosjan jest politycznie nie do wygrania.

Rząd być może już to wyczuwa, dlatego zapowiada bardzo skrupulatny i długi proces prywatyzacji Lotosu. Mówi też o ciekawym inwestorze z Azerbejdżanu. Czyli gra trwa i potrwa zapewne długo, na przykład do wyborów...

Trzeba też pamiętać, że prawdziwy kłopot dla polskich firm paliwowych nie tkwi w Gdańsku, lecz w Możejkach. Najprawdopodobniej Orlen wkrótce będzie szukał kupca dla swojego nierentownego litewskiego interesu. I tu też z zainteresowanymi - oprócz Rosjan - może być kłopot. Ale ci, jeżeli będą mieli wybór, zdecydują się na Lotos, a nie na dołujące Możejki. A pozostawienie Orlenu z litewskim bagażem to dużo gorszy scenariusz dla Polski niż przeciągnięcie dokończenia prywatyzacji Lotosu. Nawet w warunkach polsko-rosyjskiego ocieplenia.

@RY1@i02/2010/241/i02.2010.241.000.010b.001.jpg@RY2@

Marcin Piasecki, zastępca redaktora naczelnego

Marcin Piasecki

zastępca redaktora naczelnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.