Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Czy prezydent pracuje w weekend

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Nie jest może w najlepszym stylu powracanie do tematu wcześniejszego felietonu, ale dynamika najnowszych zdarzeń powoduje, że sprawa nowelizowania podatków na ostatnią chwilę sama wpycha się na łamy. Miesiąc temu ubolewałem, że powtarzany prawie co roku kalendarz legislacyjny powoduje, że zmiany uchwalane są przez Sejm na ostatnią chwilę, bez możliwości poświęcenia na parlamentarną obróbkę takiej ilości czasu, której wymaga złożoność tematyki. Prawie za każdym razem nowelizacje podatkowe wprowadzane są w pośpiechu, z zachowaniem minimalnego vacatio legis. Płacimy za to jakością regulacji oraz bardzo krótkim czasem danym podatnikom na przygotowanie się do zmian.

W tym roku sytuacja jednak jest jeszcze bardziej nabrzmiała niż w latach ubiegłych. W chwili kiedy piszę te słowa, Sejm obraduje właśnie nad poprawkami, które do nowelizacji ustaw o podatkach dochodowych oraz do ustawy podwyższającej stawki VAT wprowadził Senat. A wprowadził ich kilkadziesiąt, co powoduje, że zarówno niższa izba parlamentu, jak i prezydent powinni rzetelnie przeanalizować przegłosowane akty prawne. Tym bardziej że zmiany, w szczególności w podatkach dochodowych, były bardzo skomplikowane, nawet zanim jeszcze Senat naniósł poprawki.

Spójrzmy zatem na kalendarz - w piątek 26 listopada Sejm zatwierdza ostateczną treść ustaw uwzględniających poprawki Senatu (w czwartek PIT i CIT, w piątek VAT). Pewnie tego samego dnia zmiany te zostaną przesłane do Kancelarii Prezydenta. Tymczasem we wtorek 30 listopada Dziennik Ustaw zawierający zmiany musi być już wydrukowany i dostępny dla podatników, żeby zmiany te weszły w życie od 1 stycznia. Skoro tak, to druk musi się odbyć w poniedziałek 29 listopada. Kiedy zatem prezydent, a raczej jego urzędnicy, mają przeanalizować kilkadziesiąt nowych regulacji podatkowych? W piątek po południu raczej nie zdążą. Czy prezydent przyjdzie do pracy w weekend? Pytanie retoryczne - odpowiedź wszyscy znamy. Nikt w biurze prezydenta nie zdąży nowelizacji porządnie przeanalizować, tempo pracy urzędników wyznaczy logistyka, a właściwie sprawność drukarni drukującej Dzienniki Ustaw. Odpowiedni podpis zostanie po prostu złożony w takim momencie, żeby ze wszystkim jakoś zdążyć na czas. Wszystko będzie zatem w porządku? Nie, nie będzie. Jest jakiś powód, dla którego konstytucja dała prezydentowi 21 dni na decyzję, czy uchwalone przez parlament ustawy powinny wejść w życie. Widocznie uznano, że jest to ważny element demokratycznego procesu stanowienia prawa. Czy można ten element swobodnie pomijać tylko dlatego, że ktoś nie zdążył przygotować projektu ustawy z odpowiednim wyprzedzeniem? To chyba też retoryczne pytanie. Pozostawianie prezydentowi piątkowego popołudnia na analizę poważnych zmian w trzech najważniejszych ustawach podatkowych to robienie sobie żartów ze standardów demokratycznego państwa prawa.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Praktycznie wszystkie zmiany naniesione przez Senat do nowelizacji ustawy o VAT, jak i część do ustaw o podatkach dochodowych to przepisy przejściowe. Podobnie było wcześniej w sejmowej komisji finansów publicznych. W efekcie różnych działań rzutem na taśmę połatano niektóre problemy, inne zostawiając nierozwiązane. W polskich nowelizacjach podatkowych od dawna przepisy przejściowe są najsłabszą stroną. A przecież ich mechanizm jest powtarzalny i można go stosować do różnych merytorycznie zmian. Czy naprawdę tak trudno jest przygotować pewien kanon tych przepisów i wprowadzać go w przemyślany sposób od razu do wszystkich projektów? No i wyszło mi już trzecie retoryczne pytanie w jednym felietonie.

@RY1@i02/2010/231/i02.2010.231.086.002b.001.jpg@RY2@

Krzysztof Sachs, partner w Ernst & Young

em

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.