Kto chce nas ubezpieczyć?
Ministerstwo Zdrowia ma nadzieję, że 30 mld zł, jakie wydajemy rocznie na prywatne leczenie, w sporej części zasili publiczne szpitale, gdy tylko zostaną wprowadzone dobrowolne prywatne ubezpieczenia. Jest taka szansa, ale poważniejsze wydaje się niebezpieczeństwo, że z publicznej służby zdrowia wycieknie o wiele więcej pieniędzy, niż do niej wpłynie.
Każdy z nas, zanim wyda niemałą sumę 100 czy 150 zł miesięcznie na wykupienie polisy, zada sobie pytanie: co dostanie w zamian. A odpowiedź, niestety, nie jest jasna. Skoro za dotychczasową składkę należy nam się wszystko, to po co się doubezpieczać? Tylko dla samego lepszego pokoju czy dodatkowej opieki pielęgniarki nie warto. Możliwość uzyskania szybszego dostępu do leczenia byłaby tego warta, już teraz budzi jednak tak ogromne emocje, że rząd się raczej na to nie zdecyduje. Dotychczas nikt nie zdecydował się nawet na określenie koszyka świadczeń, czyli jasne wskazanie, jakie procedury nam się za składkę należą, a za jakie musimy zapłacić. W dodatku konstytucja gwarantuje każdemu równy dostęp do opieki medycznej, kupowanie dodatkowej polisy byłoby frajerstwem. Nie wydaje się możliwe, by liczba zainteresowanych była duża.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.