Historykowi Tuskowi stojącemu na granicy
60 lat temu Polska Ludowa dokonała odważnej wymiany pieniędzy. Stare wymieniono na nowe, a przy okazji wymieniono ceny. Krótko mówiąc - najwięcej, bo trzykrotnie, oszukano każdego, kto coś zaoszczędził. Prawdę mówiąc - działano na granicy prawa. Na granicy prawa działały również komisje wymierzające w PRL-u tak zwane domiary (podatek wymierzany na oko od "znamion zamożności"). Na granicy prawa prowadzono również walkę z tak zwanymi cinkciarzami - prowadzili oni nielegalną działalność, okupując się Służbie Bezpieczeństwa rozprowadzaniem pożytecznych informacji. Na granicy prawa doszło jeszcze w Polsce zdychającego komunizmu do uwłaszczenia nomenklatury. A w Polsce raczkującej demokracji - do utworzenia sieci kantorów Aleksandra Gawronika, który wystartował ze swoim biznesem akurat w dniu uwolnienia kursu złotego. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie na granicy prawa doszło potem w Polsce do niektórych prywatyzacji, co budowało klimat aferomanii.
Nie chcę przez to powiedzieć, że każda akcja gospodarczo-polityczna, którą władza zachwala jako akcję prowadzoną na granicy prawa, musi natychmiast zboczyć w kierunku mataczenia, oszukiwania, tyranizowania i przekręcania. Chcę tylko zwrócić uwagę panu premierowi, historykowi z wykształcenia i pasji, na pewne tak zwane konotacje historyczne. One to powodują, że polski premier nigdy pod żadnym pozorem i w żadnej sprawie nie może pochwalać działań rządu na granicy prawa, a już zwłaszcza w dziedzinie, która dotyka gospodarki. Mamy w Polsce lepsze tradycje.
@RY1@i02/2010/198/i02.2010.198.000.002e.001.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu