Wczoraj liberałowie, dziś - populiści
W Sejmie odbył się żenujący spektakl pod tytułem: pierwsza debata nad projektem budżetu na 2011 rok. Jacek Rostowski, mimo że już od trzech lat jest ministrem finansów, krzyczał na polityków PiS, żeby przeprosili, bo to przez nich musi przedstawiać taki zły budżet. Mogę sobie wyobrazić, że gdy najdalej za dwa lata dług publiczny przekroczy 55 proc. PKB, a potem 60 proc. PKB, minister Rostowski dalej będzie krzyczał w Sejmie, że wszystkiemu winne to paskudne PiS.
Budżet na 2011 r. jest niebezpieczny dla Polski, bo prowadzi do dalszego szybkiego zadłużania się kraju. Udział wydatków publicznych w PKB dalej rośnie i przekroczy 48 proc. PKB, jak doda się te wydatki, które minister finansów pochował przed obywatelami, jak na przykład wydatki Krajowego Funduszu Drogowego. Można pogratulować PO, że w ciągu czterech lat doprowadziła do wzrostu udziału wydatków publicznych w PKB z 42 proc. do 48 proc. Mamy coraz większe państwo, którego utrzymanie coraz więcej kosztuje. Nic dziwnego, że PO podnosi podatki, a jej czołowi politycy z liberałów stali się populistami, których celem jest wyłącznie władza.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.