Przeboje polskiego niechlujstwa
Jesteśmy krajem irracjonalnych frustratów spełniających się w rozdrapywaniu swoich ran, masowaniu kompleksów i natręctw. Ten kraj musi zginąć.
Na usprawiedliwienie wieszczącego Armagedon tonu mam to, że piszę te słowa w środę. Tę straszną dla Warszawy i jej okolic środę, kiedy zapadła się ulica Modlińska, co spowodowało całkowity, wielogodzinny paraliż tego i tak sparaliżowanego miasta. Kiedy stoi się cztery godziny w korku, za jedyny uspokajacz mając informacyjne serwisy radiowe, nietrudno o depresję. Ale jeśli remont drogi skutkuje jej zapadnięciem - eh, szkoda gadać.
Tylko kogo to obchodzi - głównym tematem wszystkich wiadomości, jak zwykle, jest krzyż. Kiedy go zdejmą w czwartek - dalej zostanie na topie listy przebojów. Widać jesteśmy też narodem idealistów.
Tak dalece, że uciekają nam sprawy ważne i nie mniej ciekawe. Jak chociażby to, że wygrywamy światowe rankingi w kategorii niechlujnie pisanego prawa. Nie, spokojnie, nie będę sięgała do prehistorii, nie napiszę o jednym okienku Palikota, które jeszcze bardziej uprzykrza życie kandydatom na biznesmenów. Mam dwa przepisy całkiem nowe, jeszcze dobrze nie wyschła na nich drukarska farba.
Pierwszy to ustawa o ruchu drogowym, na którą czekaliśmy długo i z ciekawością. Były zapowiedzi, że skończy się bezkarność samochodowych piratów i głupków na parkingach przed centrami handlowymi - policja miała móc ich karać tak samo, jakby łamali przepisy o ruchu drogowym na drodze publicznej. Wyszło jak zwykle, czyli ktoś zapomniał dołączyć do ustawy rozporządzenie na temat znaku drogowego, którym mogłyby zostać oznaczone eksterytorialne do tej pory przestrzenie. Dopóki rozporządzenie nie powstanie, dopóty można dalej parkować na ukos, zajmować miejsca dla inwalidów i rozjeżdżać klientów z wózkami.
Ale nie ukrywam, że jeszcze bardziej przypadło mi do gustu: rozporządzenie szefa MSWiA z 7 września 2010 r. w sprawie wymagań, jakim powinna odpowiadać ochrona wartości pieniężnych przechowywanych i transportowanych przez przedsiębiorców i inne jednostki organizacyjne. Tym dokumentem MSWiA otarło łzy wszystkich, którzy żałowali skasowanej od 1 stycznia 2011 roku możliwości odliczania pełnego VAT-u za tzw. auto z kratką. Po co nam kratka. Każdy z nas będzie mógł teraz kupić sobie bankowóz - wystarczy wyposażyć auto w immobiliser, GPS i specjalny pojemnik do przewożenia pieniędzy. A bankowóz, jako pojazd specjalny, znalazł się wśród tych, od których można odliczać VAT. Już sobie wyobrażam ten zalew bankowozów - zanim głupi przepis nie zostanie zmieniony, parę osób zdąży zarobić parę groszy, a budżet stracić.
@RY1@i02/2010/182/i02.2010.182.186.002c.001.jpg@RY2@
Mira Suchodolska
Mira Suchodolska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu