Słowa wolne, ale na uwięzi
W cieniu dyskusji o krzyżach przeszły niezauważone dwa oświadczenia. Jedno wydały władze adwokatury, drugie zaś Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Choć wystąpienia dotyczą odmiennych spraw, mają wspólny mianownik: wolność słowa.
Władze SDP zaapelowały do prezydenta, by nie podpisywał ustawy o ochronie informacji niejawnych, gdyż sprowadza ona konstytucyjne prawo do informacji publicznej do rozmiarów groteskowych. Istotnie, w czasach, kiedy z kosmosu można dojrzeć igłę w stogu siana, pytania o sens rozbudowywania w przepisach tego, co ściśle tajne, poufne czy zastrzeżone, są bardzo wskazane. Zwłaszcza że system ochrony informacji niejawnych został u nas tak pomyślany, że zabrakło w ustawie miejsca i na sądową kontrolę, i na precyzyjne słownictwo.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.