Schwarzenegger też nie da rady
Jeden po drugim rządy ogłaszają cięcia w wydatkach, by ratować finanse publiczne. Cóż jednak z tego, że znajdą oszczędności, gdy zaraz potem muszą zwiększyć wydatki, by ratować przed bankructwem stany, regiony czy miasta.
Największy orzech do zgryzienia mają Amerykanie. Nie zdążyli nacieszyć się uratowaniem banków i GM, a już przyszedł czas na budżety stanowe, które nie wytrzymały przeciągającego się kryzysu. Prezydent Obama podpisał niedawno ustawę o pomocy stanom, na mocy której otrzymają 26 mld dolarów. Na tym się nie skończy. Sama tylko Kalifornia ma dziurę budżetową większą od tej kwoty. Gubernator Arnold Schwarzenegger, nieraz grający w filmach role stróżów prawa, by obniżyć koszty, zdecydował się nawet na wypuszczenie na wolność przestępców. W innych stanach jest niewiele lepiej. Ich łączny deficyt wyniósł w tym roku księgowym, kończącym się w czerwcu, 89 mld dolarów. Lokalni politycy nie chcą się narazić wyborcom i radykalnie ściąć wydatków (skąd my to znamy?). Także amerykańskie miasta jak Nowy Jork, Chicago czy Los Angeles toną w długach, a kalifornijskie Vallejo złożyło nawet wniosek o upadłość. To samo chciało zrobić Los Angeles, ale władze stanowe nie zgodziły się na takie zrzucenie problemu na innych.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.