Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mongolskie jądro ciemności

1 lipca 2018

Bardziej tygrys niż człowiek, bardziej symbol niż realna postać - baron Ungern może wywoływać tylko skrajne emocje. I wywołuje - mimo że od jego śmierci minęło blisko 90 lat - czego najlepszym przykładem jest książka Jamesa Palmera "Krwawy biały baron"

Wyłóżmy od razu karty na stół. Generał baron Roman Ungern von Sternberg był obok admirała Yamamoto bohaterem mojego dzieciństwa. O jego istnieniu dowiedziałem się z reportażu "Testament barona" emitowanego ongiś przez PRL-owską telewizję, a opartego na wielokrotnie wznawianej książce Witolda S. Michałowskiego. Głównym tematem reportażu i książki był wprawdzie nie sam baron, lecz jego skarb oraz losy dwóch Polaków, Antoniego Ossendowskiego oraz Kamila Giżyckiego, którzy mieli wiedzieć, gdzie ów nieodkryty do dziś skarb się znajduje, jednak złoto i inne błyskotki nie wywarły na mnie większego wrażenia, podobnie jak nigdy nie fascynowała mnie zagadka Bursztynowej Komnaty. Natomiast postać walczącego z bolszewikami samotnego rycerza białogwardzisty i owszem. Stało się tak nie z powodów politycznych - w końcu byłem wtedy dzieckiem - ale za sprawą sowieckiego filmu "Czapajew". W filmie tym, którego już potem nie oglądałem, jest taka scena: na okopanych bolszewików uzbrojonych w pulemioty idą tyralierą Biali. A choć padają gęsto od kul, idą wyprostowani, zaś każdy z nich nonszalancko pali cygaro. Gdy tylko zobaczyłem tę scenę, nie miałem wątpliwości, komu w owych tytanicznych zmaganiach, jakimi była rosyjska wojna domowa, kibicuję. Po latach całkiem przypadkiem dowiedziałem się, że nie tylko na mnie epizod ten zrobił wrażenie. Pewien rosyjski autor, tuż po upadku ZSRR, przyznał, że wielu jego rówieśników wychwyciło z Czapajewa psychologiczny atak pułku oficerskiego na pozycje Czerwonych i zaczęło skrycie admirować "Białą Sprawę". "Potęga smaku" - jakby powiedział Zbigniew Herbert.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.