Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Wróbel na poniedziałek

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W sobotę Jarosław Kaczyński dobrze mówił o Niemczech. Kiedyś, jak pamiętamy, mówił inaczej. Niedawno uczynił ładny gest pod adresem Rosjan. A jak to było kiedyś, wiadomo. Z pewną sympatią mówił nawet w piątek (w wywiadzie dla "Faktu") o SLD-owcach. Tak, o SLD-owcach, jeszcze niedawno wymienianych jednym tchem z Bierutem. I o PO kandydat PiS mówi bez złości. Bez.

To może na fali mówienia "na odwyrtkę" Jarosław Kaczyński powiedziałby coś dobrego o środowisku, które swego czasu też się tego i owego nasłuchało od premiera. Nie, nie myślę o internautach, w ocenie tego środowiska Kaczyński akurat mało się pomylił. Myślę o przedsiębiorcach. No, spróbujmy, panie prezesie: "Dziękuję ludziom biznesu...".

Wypowiedzi osób publicznych wobec przedsiębiorców to niemal cytaty z serialu "Co ludzie powiedzą". Wsłuchajcie się dobrze, polityk mówi o przedsiębiorcach pozytywnie tylko w jednym kontekście: walki z kryzysem. Przedsiębiorca padający, budzący litość jest jeszcze do przyjęcia. Najlepiej, żeby tkwił w pętli zadłużenia i w trybach przewalutowywania, i w łapskach banków; "albo pomoc rządowa, albo bams!" to brzmi słodko. Przedsiębiorca, któremu udało się wywindować na czoło tabeli, może liczyć się co najwyżej z aluzjami na temat pochodzenia swojego majątku oraz wizytą CBA/CBŚ/ABW i innych służb wyspecjalizowanych w rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Może się też liczyć z klipem wyborczym, w którym opycha się bezami. A może raczej posadziłby dąb?

@RY1@i02/2010/108/i02.2010.108.000.002c.001.jpg@RY2@

Jan Wróbel

Jan Wróbel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.