Złe prawo, a nie media
Dziennikarze nie mają dobrej prasy. Środowiskowe kłótnie i wojenki na łamach irytują odbiorców, którzy narzekają, że zajmujemy się własnym grajdołkiem, zamiast dbać o ich potrzeby. Do tego dochodzi zarzut, wcześniej formułowany wobec prawników czy lekarzy - o dziennikarską nadsolidarność zawodową. Sprawa oskarżonych dziennikarzy jest jednak inna, wymyka się stereotypom. Dwaj profesjonaliści w zgodzie z dobrze pojętym interesem publicznym (afera gruntowa dotyczyła przecież kryzysu władz państwa) ujawnili fragmenty śledztwa. Ciąga się ich za to po prokuraturach, grozi wyrokami. Tak jakbyśmy się cofnęli 20 lat i dopiero musieli wydrzeć cenzurze gmach na Mysiej.
Nie potępiam w czambuł tego, co robią krakowscy prokuratorzy - taki ich zawód. Porażające jest to, jak długo trwają u nas i są wykorzystywane tak idiotyczne przepisy, jak te, na podstawie których oskarżono dziennikarzy. PiS i PO zapowiadały ograniczenie represji tłumiących wolność słowa. Nic z tego. Ba, samo prawo prasowe, konstytucja naszej pracy, ma już ponad ćwierć wieku! Politycy potrafią działać szybko, Donald Tusk udowodnił to, przeprowadzając w niewiele ponad miesiąc nowelę ustawy hazardowej. Pytanie, jak długo jeszcze będziemy słyszeć groźby karania dziennikarzy, którzy nie robią nic innego, jak tylko dobrze wykonują swój zawód.
@RY1@i02/2010/009/i02.2010.009.000.002b.101.jpg@RY2@
Michał Kobosko
Michał Kobosko
michal.kobosko@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu