Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nie da się ustalić jednolitego scenariusza rozwoju dla 2,5 tys. gmin

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

@RY1@i02/2011/250/i02.2011.250.08800020b.802.jpg@RY2@

Jarosław Kapsa, Urząd Miasta Częstochowa

Od lat mam jedno życzenie i jednocześnie marzenie. Chciałbym, by premier, a w ślad za nim rząd, z ministrami od finansów, edukacji, pomocy społecznej, infrastruktury itd., przestali postrzegać samorząd terytorialny jako ciało obce, kierujące się swoim interesem grupowym. Administracja podległa rządowi i administracja samorządowa tworzy wspólny system administracji publicznej wykonującej zadania wynikające z przepisów prawnych. Podobnie zarówno jednostki rządowe, jak i samorządowe realizują usługi publiczne, których jakość decyduje o jakości życia w Polsce.

Samorząd nie zawsze i nie wszędzie realizuje usługi publiczne taniej i lepiej od jednostek rządowych. Jest to mit bazujący na pewnych wybranych przykładach lokalnego sukcesu, nie na tym jednak polega znaczenie samorządności. Walorem niekwestionowanym jest dostosowanie tych usług do potrzeb i aspiracji mieszkańców danego obszaru. Nawet w dobie powszechnej informatyzacji nie da się w Warszawie ustalić jednolitego scenariusza rozwoju 2500 gmin, tak jak i nie da się jedną miarą ocenić potrzeb mieszkańców tych tysięcy zróżnicowanych obszarów. Możliwość decydowania o własnych sprawach i wyboru władz do realizacji tych zadań jest niezastąpionym mechanizmem, uwzględniającym wspomnianą różnorodność potrzeb.

Jest - przykładowo - rzeczą oczywistą, by każde dziecko, bez względu na to, czy urodziło się w gminie biednej, czy bogatej, miało wyrównane szanse w korzystaniu z usług edukacyjnych. Stąd istotna jest potrzeba centralnego ustalenia przynajmniej minimalnych standardów tej publicznej usługi i dostosowania do tego wysokości przekazywanej gminom subwencji. I odwrotnie - nie w każdej gminie musi być takie samo boisko szkolne, taki sam placyk zabaw, taka sama świetlica wiejska czy żłobek. Są to już wybory lokalne dostosowane do potrzeb na danym obszarze. Samorządy powinny dysponować środkami umożliwiającymi realizację takich potrzeb, wedle swojego uznania.

Nie da się, dbając o dobro całego państwa, traktować samorządu jak dywanu, pod który zamiatany jest deficyt budżetu centralnego. Jeżeli przyjmujemy, że drogi publiczne powinny mieć dobry standard, a także oświetlenie i oznakowanie, to wykonanie tego kosztuje tyle samo, niezależnie od tego, czy płaci za to jednostka rządowa, czy samorządowa. Zrzucenie wybranego zadania na samorząd, bez zabezpieczenia środków na realizację, oznacza jedynie zrzucenie z siebie odpowiedzialności za realizację owego zadania publicznego. Państwo może pewnych zadań nie wykonywać, żaden zapis w konstytucji czy w umowach międzynarodowych nie narzuca nam konieczności oświetlenia wszystkich dróg; być może zdrowsze byłoby przyznanie, że czegoś zrobić się nie da, niż samooszukiwanie się w drodze "spychologii".

Są to jednak sprawy wtórne wobec ogólniejszego marzenia, by interes rządu i samorządu stał się wspólnym interesem: dobrem całego państwa. Jest to jednak marzenie nieziszczalne. W państwie rządzonym przez scentralizowane partie samorządność terytorialna będzie zawsze traktowana jako ciało obce. Nadal więc z punktu widzenia ministra finansów reprezentanci stowarzyszeń samorządowych będą tylko - jednymi z wielu - lobbystami zabiegającymi o środki publiczne. I ten sposób traktowania rzeczywiście rodzi po stronie samorządowej nawyki klienckie. Skuteczność w takim ujęciu wyraża się wyszarpaniem puli dla siebie, przy lekceważeniu dobra ogólnego. Jest to mechanizm niszczący państwo, ale skutki owych zniszczeń zauważalne są po wielu latach; dla polityków istotniejsza jest perspektywa najbliższych wyborów.

Można więc jedynie powtarzać: modernizacja Polski bez samorządności będzie tym samym, co w latach 70. modernizacja Iranu przez szacha - budowaniem iluzji na ruchomych piaskach. I życzę sobie na Nowy Rok, by ta prosta prawda trafiła do wyobraźni rządzących.

ŁS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.