Tak to widzę: Europa to również regiony
Wobliczu kryzysu ze zdwojoną siłą powróciło pytanie o przyszłość Unii. Obserwujemy coraz gorętszą debatę zwolenników "Europy ojczyzn", czyli zachowania pełnej suwerenności państw członkowskich, oraz koncepcji postulującej stworzenie z UE swego rodzaju superpaństwa. Każda ze stron twierdzi, że to jej wizja będzie lepszą odpowiedzią na dzisiejsze wyzwania. W tym wszystkim zapomina się o regionalnym wymiarze Unii.
Niedawno miałem zaszczyt być współgospodarzem walnego zgromadzenia Parlamentu Hanzeatyckiego. Parlament działa od 1994 roku, a jego członkami są izby rzemieślnicze, izby przemysłowo-handlowe oraz instytucje i organizacje wspierające małe i średnie przedsiębiorstwa ze wszystkich krajów nadbałtyckich. Głównym celem organizacji jest wzmacnianie konkurencyjności regionu oraz promocja rzemiosła, małych i średnich przedsiębiorstw.
Warszawskie spotkanie Parlamentu Hanzeatyckiego było doskonałą okazją do refleksji nad przyszłością integracji europejskiej, zwłaszcza w kontekście współpracy regionalnej. Parlament nawiązuje przecież w swojej nazwie do Hanzy, czyli dawnego handlowego związku miast bałtyckich, stanowiącego niejako pierwowzór dzisiejszej współpracy regionalnej w UE.
Co wyjątkowego jest w propagowanej przez Parlament Hanzeatycki wizji integracji? W przeciwieństwie do wielu unijnych polityk i działań, jest to inicjatywa oddolna, opierająca się na współpracy przedsiębiorców i ich organizacji z całego regionu Morza Bałtyckiego. W działaniach parlamentu szczególny akcent kładzie się na sektor małych firm. MSP z regionu nadbałtyckiego, choć pochodzą z krajów o różnym poziomie rozwoju, mają przecież podobne problemy i podobne interesy. To partnerskie podejście oraz wspólne dążenie do spójności i zrównoważonego rozwoju odróżnia współpracę nad Bałtykiem od inicjatyw śródziemnomorskich, w których segreguje się partnerów na lepszych i gorszych.
Dawna Hanza pokazywała, że dla przedsiębiorców nie ma granic, a Morze Bałtyckie - zamiast być barierą - jest szansą rozwoju. Parlament Hanzeatycki kontynuuje tę dobrą tradycję i jest otwarty również na bałtyckie kraje spoza Unii. Jako przedsiębiorcy umiemy włączać do współpracy naszych wschodnich sąsiadów, co dla Polski ma niebagatelne znaczenie.
Spotkanie parlamentu przypadło na czas polskiej prezydencji. Był to sygnał wysłany zarówno do naszych władz, jak i do całej Europy. Jako przedsiębiorcy znad Bałtyku chcemy pokazywać, że politykę europejską tworzą nie tylko rządy, ale i regiony. Politycy nie powinni postrzegać ich aktywności jako konkurencji dla działań na szczeblu rządowym. Wręcz przeciwnie, inicjatywy takie jak Parlament Hanzeatycki to dowód, że idea zjednoczonej Europy ma sens. Bo to właśnie regiony mogą wyprowadzić Unię ze ślepej uliczki, w której znalazła się w wyniku kryzysu strefy euro.
@RY1@i02/2011/237/i02.2011.237.13000020e.802.jpg@RY2@
Jerzy Bartnik
Jerzy Bartnik
prezes Związku Rzemiosła Polskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu