To nie jest państwo prawa, tylko emerytalnego bezprawia
Podobno w ZUS brakuje iluś tam miliardów. A w gazetach i mediach elektronicznych bez przerwy mowa o emeryturach. A to agent Tomek zrezygnował łaskawie z pobierania emerytury oprócz poselskich uposażeń, a to dwaj prokuratorzy w stanie spoczynku mają chęć i na emeryturę w wysokości ponad 10 tysięcy złotych, i na poselskie uposażenie w wysokości 12 tysięcy, a to - mówi się - że z PSL-em nie uda się doprowadzić do reformy KRUS, albo tylko do bardzo ograniczonej. A kiedy znakomita minister Jolanta Fedak jednym ruchem ręki zabrała kilkudziesięciu tysiącom ludzi emeryturę, każąc im wybierać - praca albo świadczenie, nawet przez moment oburzył się Prezydent, ale na tym się skończyło. Dlaczego prokurator w stanie spoczynku ma ponad 10 tysięcy, a profesor tytularny między trzy a cztery i pół? Nie da się tego zrozumieć. W ogóle polskiego systemu emerytalnego nie da się zrozumieć, bo nikt nie wie, które lata liczyć, co liczyć i na co liczyć. Znajomy mój senator sądził, że wpływy z kilku kadencji senatorowania będą najlepsze do emerytury, ale okazało się, że dawne mizerne wpływy z czasów PRL są lepsze. To nie jest państwo prawa, lecz państwo emerytalnego bezprawia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.