Mity o indywidualnych kontach
Im częściej czytam różnego rodzaju teksty o indywidualnych kontach emerytalnych, tym bardziej zastanawiam się, co jeszcze w edukacji dotyczącej rynku finansowego trzeba robić, żeby nie tylko zwykły Kowalski rozumiał zalety i wady różnych rozwiązań, ale również, żeby dziennikarze wykonali czasem trochę dokładniejszą pracę niż tylko opieranie się na powszechnych mitach i przekonaniach. Choć może to tylko marzenie byłego dziennikarza finansowego, który uwielbiał szperać w źródłach właśnie po to, żeby obalać pewne mity i przeświadczenia.
W "Dzienniku Gazecie Prawnej" z 18.10.2011 r. ukazał się felieton Marka Siudaja "Na indywidualne konta emerytalne odkładają niepoprawni optymiści. Lepiej wybrać JTB i RSS". Felieton to taka lekka forma, w której można pozwolić sobie na wiele. W tym również na edukację albo na podtrzymywanie pewnych mitów. Ponieważ pan Marek zajął się mitami, ja spróbuję je obalić.
Pan Marek pisze, że ludzie oszczędzający na IKE "muszą być nie lada optymistami, aby wierzyć, że zbudowany niedawno system emerytalny przetrwa tak długo, by otrzymali pieniądze z IKE". Ten mit pojawia się na różnego rodzaju forach internetowych bardzo często. Ogólne przekonanie: "przyjdzie zły rząd (dowolny) i kiedyś te pieniądze zabierze".
Mam nadzieję, że autor napisał to w celu pokazania, jak bardzo nie ufa politykom. Tylko że wtedy powinien zatytułować tekst "Na rachunkach bankowych (maklerskich) pieniądze trzymają niepoprawni optymiści". Dlaczego? Indywidualne konto emerytalne Grzegorza Zalewskiego to specjalny rachunek maklerski, do mojej wyłącznej dyspozycji. Jeśli jakikolwiek rząd zamierza położyć na tych pieniądzach łapę, to równie dobrze możemy zacząć się obawiać o nasze zwykłe rachunki bankowe, rachunki maklerskie i rejestry w funduszach emerytalnych. Bo ich status jest identyczny. Jedyną rzeczą, którą jakikolwiek rząd może mi odebrać, to zwolnienie podatkowe związane z kontem IKE. Jeśli to się stanie, to wówczas mam zwykły rachunek maklerski (konto w banku, rejestr w funduszu). Póki tego nie ma, mogę się cieszyć zwolnieniem z podatku od zysków kapitałowych, odsetkami od obligacji czy dywidend. Ot, taki maleńki raj podatkowy.
I jeszcze jedno zdanie z felietonu pana Marka Siudaja: "Wcale mnie nie dziwi, że IKE ma niespełna 800 tys. osób. To ci niepoprawni - i dostatecznie zamożni, aby odkładać część zarobków - optymiści. Ale to ci, którzy nie mają IKE, zachowują się bardziej racjonalnie".
Obawiam się, że interpretacja statystyk jest całkowicie błędna. Najwięcej kont IKE z owych 800 tysięcy otwartych jest (ku mojemu ubolewaniu) w zakładach ubezpieczeniowych - aż 71 proc. Średnia wartość takiego konta to 2150 zł. Jak na 10 lat istnienia systemu to niezbyt dużo. I nie wskazuje to raczej na zamożnych. Niestety podyktowane jest nieprzejrzystością oferty ubezpieczycieli, ukrytymi kosztami i generalnie postawieniem na kolejny masowy produkt. Ludzie nie widzą różnicy między ubezpieczeniami na życie, IKE i przeróżnymi rozwiązaniami oferowanymi przez firmy ubezpieczeniowe. Bardziej świadomi i zamożni wybierają inne kategorie IKE. Dość powiedzieć, że inną formę kont emerytalnych, czyli inwestowanie z funduszem inwestycyjnym, wybrało zaledwie 22% wszystkich posiadaczy IKE. Średnia wartość środków na takim koncie to ponad 5600 zł. Trzecia grupa kont to rachunki bankowe (łączny udział 3,7% w całości IKE) o średniej wartości zgromadzonych środków ponad 10,8 tys. zł. Na czwartym miejscu znajduje się segment najdynamiczniej rosnący od trzech lat, czyli od czasu gdy zwiększono limit wpłat na to konto - rachunki maklerskie. W łącznej puli to tylko 1,9 proc. wszystkich rachunków IKE. Za to średnia wartość rachunku to blisko 23 tys. zł. To właśnie rachunki maklerskie w formie IKE przyciągnęły tych bardziej wyedukowanych - którzy szukają korzyści podatkowych, wiedzą, że mogą bez zaporowych kosztów zabrać pieniądze z IKE (o co trudno u ubezpieczycieli) i którzy mają wpływ na własne inwestycje. Wzięli sprawy we własne ręce, wykorzystując ulgę podatkową. W innej sytuacji ich pieniądze leżałyby na zwykłym rachunku maklerskim i podlegałyby zwykłym zasadom podatkowym.
Na razie IKE jest sympatycznym rozwiązaniem - dla świadomych. Nieświadomi niestety będą narzekali, zwłaszcza jeśli nie będą znali prawdy, tylko mity.
Grzegorz Zalewski
Dom Maklerski BOŚ SA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu