Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Filozofia ratuje przedsiębiorczość

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Filozof to człowiek, który myśli samodzielnie, a nie ten, który streszcza myśli innych. Mędrcy w starożytnej Grecji nie zajmowali się na ogół pisaniem książek, tylko mądrym życiem. Mam sąsiadów na wsi, których nazywam filozofami, chociaż nie piszą artykułów, lecz - podobnie jak antyczni Grecy - po prostu żyją, koncentrują się na praktyce życia, nie na teorii.

Niestety, nie ja tak mądrze mówię, lecz Roger Scruton, brytyjski... no właśnie: naukowiec, publicysta, kompozytor, farmer, działacz, autor sztuk oraz książek. Słowem filozof. Czy żyje bardzo mądrze, pozostaje kwestią dyskusji, lecz przynajmniej jedno można o Scrutonie powiedzieć - stara się.

Niestety, w Polsce słowo "filozof" znaczy co najwyżej "facet z uniwersytetu, który pracuje na wydziale filozofii". Jest kilka pań łączących zatrudnienie na filozofii z aktywnością społeczną, najczęściej zresztą w odwrotnym kierunku niż Scruton, bo w kierunku feministyczno-wyzwolicielskim (Scruton to wojujący konserwatysta). Nasze "scrutonki" to częściej "środy" (plus jeden "palikot"). A niech tam, liczy się postawa życiowa. Filozofia bez uczynków martwą jest, parafrazując klasyka.

Inne potoczne rozumienie słowa "filozof" to "niezguła chodząca w rozciągniętym swetrze i nieumiejąca niczego poza mędrkowaniem". Nic dziwnego, że wprowadzanie przedmiotu filozofia do polskich szkół przebiega opornie, w przeciwieństwie do przedmiotu przedsiębiorczość. Niech państwa nie zmylą te etykietki. Filozofia to zadawanie trudnych, lecz jak najbardziej życiowych pytań, i kształcenie umiejętności znajdowania na nie odpowiedzi. Tak zwana przedsiębiorczość to w przeważającej mierze wypełnianie tabel oraz słupków, umiejętność napisania CV i tym podobne biurokratyczne owocowanie. Ideałem byłoby skierowanie do szkół filozofów, aby uczyli przedsiębiorczości - oczywiście tylko tych filozofów, którym nie wystarczyło jałowe życie akademickie.

W Polsce po 1989 roku naprawdę nie żyje się łatwo. Jednocześnie jest to życie kuszące dla ryzykantów i niespokojnych duchów, dla tych, którzy chcą i być, i mieć. W naszej kulturze ludzie zamożni, zgodnie z obiegowym wizerunkiem, powinni być marnie wykształceni, chytrzy, ale głupi. Natomiast ludzie wyedukowani powinni ledwo wiązać koniec z końcem, o ile nie są akurat prawnikami, doradcami mafii.

Wciąż wierzę, że Leszek Balcerowicz, Jan Krzysztof Bielecki, Beata Szydło, Zyta Gilowska, Marek Belka i Dariusz Rosati napiszą wspólny apel w obronie matury z filozofii, która może z listy takich przedmiotów zniknąć. A najlepiej, aby filozofia, taka skrojona na miarę XXI wieku, stała się przedmiotem obowiązkowym. Nie tylko filozofowie na tym skorzystają.

@RY1@i02/2011/117/i02.2011.117.186.002c.001.jpg@RY2@

Jan Wróbel

Jan Wróbel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.