Kibic. Ile to będzie kosztowało?
Wydarzyło się to pod koniec XIX wieku: "Pociąg przybył do Krakowa pierwszego września. Powitało cesarza 101 wystrzałów armatnich oraz wszystkie krakowskie dzwony łącznie z Zygmuntem. (...) W następnym dniu cesarz zwiedził Wawel. Franciszek Józef obiecał, że dawna rezydencja królów polskich dźwigniętą będzie z upadku i stanie się nadal Jego i Jego Rodziny rezydencją".
Dzisiaj Polakami nie rządzą już cesarze (ani nawet Habsburgowie - Austrią, niestety, również nie) tylko demokratyczni politycy i samorządowcy oburącz myszkujący w kieszeniach Unii Europejskiej. Może dlatego budujemy stadiony. Dla kogo? W zeszłym tygodniu pytał o to na łamach "DGP" Jan Winiecki. Powinniśmy o to pytać ciągle. Zwłaszcza teraz, kiedy sportową wiadomością dnia jest komunikat, który stadion z już działających w ogóle będzie otwarty dla kibiców.
Walka z ruchem kibolskim drażni mnie między innymi dlatego, że jest taka... niebiznesowa. Króluje PR. Zmęczeni jesteśmy bezkarnością kieszonkowców, grafficiarzy, upowszechniaczy narkotyków etc., etc., chętnie oglądamy personifikację zła w kajdankach. To, co najważniejsze, zostało jednak przykryte. Najistotniejsze jest bowiem trwałe zapełnienie polskich stadionów, na których Euro odbywa się raz na sto lat. To polska ekstraklasa, I liga i II liga ma, za przeproszeniem, generować pełne stadiony.
Chciałbym wysłuchać komunikatu na temat aresztowań kibiców padającego nie z ust przedstawiciela policji albo ministra sprawiedliwości, lecz z ust ministra sportu, a najlepiej skarbu państwa. Przeprowadziliśmy kosztowną operację rozpoznania..., zatrzymania..., osadzenia... Będziemy dalej... Równolegle prowadzimy działania ożywienia ruchu kibicowskiego, tak aby np. pojemny stadion w Płocku nie świecił pustkami. Milion kibiców na polskich stadionach trzydzieści razy w roku to przychód równy... A dodatkowe zyski społeczne (dobry nastrój sprzyja współczesnej gospodarce - głupie to trochę, ale prawdziwe) szacujemy na... To dlatego prowadzimy walkę z kibolami.
Polityka, edukacja, sport, kultura, rolnictwo - to nie tylko prosty finansowy bilans strat i zysków. Niemniej nigdy nie należy stracić go z oczu. Kibice aresztowani z wielkim hukiem przez brygady antyterrorystyczne w zeszłym tygodniu zostali tego samego dnia zwolnieni, po udzieleniu stosownych wyjaśnień. Kosztować, kosztowało, nikt nie poczuł się w obowiązku przedstawić biznesplanu "Pełne stadiony". Mają nam wystarczyć efektowne zdjęcia i migawki telewizyjne.
Za Franciszka Józefa nie do pomyślenia... I nie tylko dlatego, że w jego czasach nie było jeszcze telewizji.
@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.186.002a.001.jpg@RY2@
Jan Wróbel
Jan Wróbel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu