Nie wszystko złoto co się świeci
Pierwsza połowa maja dostarczyła dużej dawki emocji inwestorom na całym świecie. Ceny surowców i ich indeksy zapikowały znienacka w dół. Skala przeceny niektórych była niezwykle dotkliwa, cena srebra spadła np. aż o 25 proc. Zachowanie rynku surowców dla większości obserwatorów jest koronnym dowodem na coraz większą aktywność kapitału spekulacyjnego.
Niezwykle dynamiczny wzrost cen surowców obserwujemy od kilku kwartałów. Początkowo impulsem napędzającym ceny były globalne ożywienie gospodarcze i większy popyt ze strony krajów wschodzących (głównie Chin). Równolegle do wzrostu cen żywności przyczyniły się klęski żywiołowe, które obficie nawiedziły wiele krajów na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Niepokoje geopolityczne w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie determinowały zwyżkę cen ropy naftowej, metale szlachetne rosły dzięki utrzymującej się dużej niepewności na rynkach globalnych i słabej amerykańskiej walucie, która wspierała zresztą cały rynek surowców.
Wreszcie strach - główne paliwo napędzające wzrost ceny złota ustąpił miejsca chciwości. W 2010 roku Polacy zakupili ponad 1,5 tony złota w formie sztabek i monet bulionowych. Na świecie pojawiają się maszyny podobne do bankomatów, gdzie płacąc kartą kredytową, nabywamy sztabki złota. W telewizji mnożą się reklamy firm oferujących kolekcję monet i sztabek. W internecie i na aukcyjnych serwisach internetowych można znaleźć tysiące ofert dotyczących sprzedaży złota, srebra i platyny.
Równolegle spada popyt jubilerski na złoto a państwowe rezerwy w złocie już nie rosną tak dynamicznie. Czy mamy do czynienia z nowoczesną formą gorączki złota?
Migracje dużych grup ludności w poszukiwaniu złota, jakie pamiętamy z historii, nam już nie grożą, ale skala spekulacyjnego wzrostu cen zaczyna niepokoić wielu ekspertów coraz bardziej świadomych zagrożeń. Nie można także wykluczyć działań prewencyjnych ze strony regulatorów zmierzających do ograniczenia tego zjawiska.
Wysokie ceny surowców zagrażają ciągle słabemu wzrostowi gospodarczemu wielu gospodarek, pobudzają inflację, a w konsekwencji prowadzą do zaostrzania polityki pieniężnej przez banki centralne.
Czy teraz widzimy koniec bańki spekulacyjnej na surowcach, jak obwieszczały już tytuły prasowe? Czy to tylko gwałtowna korekta w trendzie wzrostowym? O tym przekonamy się niebawem. Należy jednak pamiętać, że wraz z nadmuchiwaniem spekulacyjnego balonu i wzrostem cen surowców rośnie też ryzyko inwestycyjne.
Komentarz przedstawia opinie autora, a nie instytucji, z którą jest związany
@RY1@i02/2011/093/i02.2011.093.214.003a.001.jpg@RY2@
Zoło w państwowych skarbcach
@RY1@i02/2011/093/i02.2011.093.214.003a.002.jpg@RY2@
Rafał Madej | PKO TFI
Dodatek opracował Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu