Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pamięć o polskich Edisonach

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Pamięć o wielkim wynalazcy i twórcy żarówki Thomasie Edisonie trwa. Kto w Polsce kojarzy naszego "Edisona" Jana Szczepanika? Mimo że działał na wielu polach, a wśród znajomych miał Marka Twaina, przyczynił się do rozwoju fotografii barwnej i znalazł się wśród pionierów telewizji (tak, tak, nasz Polak) - jest zapomniany. A Józef Hofmann? Kolejny z bardzo produktywnych wynalazców z początku XX wieku - opatentował ok. 100 różnych wynalazków! Człowiek spóźnionego renesansu - pianista, kompozytor, modernizator instrumentów muzycznych (podobno to on wymyślił podwyższany stołek do fortepianu!), wreszcie konstruktor samochodu, którym objechał Europę w 1904 r. W kraju, który potrafi zapomnieć o Erneście Malinowskim i Ignacym Domeyce, Dezyderym Chłapowskim i Hipolicie Cegielskim, trudno się dziwić, że wrzuca się do głębokiej studni zapomnienia Szczepaników i Hofmannów.

Wiem, wiem, nie było tych polskich konstruktorów bardzo wielu, a zwłaszcza - wybitnych. Tym bardziej powinniśmy dbać o to, aby losy tych niewielu podawać ludziom na tacy w atrakcyjnej formie. Muzeum Powstania Warszawskiego pokazało, co to znaczy atrakcyjnie. Tylko że potrzeba również oferty "cywilnej". Kolejne polskie powstania nie mogą przesłaniać innych elementów naszej tradycji niż heroicznych. Śmierć na polu chwały bywa konieczna. Czy jednak naprawdę chcemy, aby Polak kojarzył się kolejnym młodym pokoleniom głównie z kosynierem, Trauguttem i warszawskim powstańcem, co to na czołgi tygrysy miał pistolety (visy)? Czemu nie może, na równych prawach, towarzyszyć temu wizerunkowi postać inżyniera, chemiczki, wynalazcy, biznesmena, bankiera? Atrakcyjnie podane, zakręcone historie o ludziach, których polem chwały nie była barykada, lecz wiązka fotonów, należą się polskiej edukacji jak psu buda.

Dedykuję tę myśl tym wszystkim, którzy skąpią pieniędzy na rozwój Muzeum Historii Polski. Kilka miesięcy temu konkurs na projekt siedziby muzeum wygrał pomysł odważny, nowoczesny i wręcz inspirujący do tego, aby muzeum opowiadało o historii przedsiębiorczych, odważnych Polaków. Fatum chce, że tacy Polacy mieli zwykle w naszych dziejach pod górkę. Nie, nie ze względu na zabory - zaborcy właśnie chętnie naszych utalentowanych i pomysłowych rodaków zatrudniali. Ze względu na zakute łby wielu prawych patriotów. Prawdziwych, ale pozbawionych iskry Bożej. Największym utrapieniem było dla polskich pomysłodawców żebranie o fundusze potrzebne do realizacji śmiałych zadań. Podobne kłopoty ma dzisiaj Muzeum Historii Polski. Kiedyś jakiś kolejny Bolesław Prus opisze kłopoty kolejnych Ochockich i Wokulskich, ale to mała pociecha.

@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.186.002c.001.jpg@RY2@

Jan Wróbel

Jan Wróbel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.