Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Golasy na dropsach

29 czerwca 2018

Czcigodny Dyrektorze Nowego Teatru Krzysztofie Warlikowski!

Nigdy nie robiłem tajemnicy z niebycia fanem Pańskiego teatru. Mając jednak do wyboru: Garbaczewski czy Warlikowski, wybieram Pana. Wolę bowiem oglądać rzeczy, z którymi estetycznie i ideowo jest mi nie po drodze, ale wciąż są teatrem. Tymczasem najnowsze dzieło powstałe w pańskim teatrze - produkt spółki: reżyser Krzysztof Garbaczewski, slamer Marcin Cecko oraz autorka scenografii Aleksandra Wasilkowska - nie jest żadnym teatrem. Pokazywanie na scenie etnograficznych dzieł Bronisława Malinowskiego - czy też raczej tego, co z nich zostało po adaptacji pana Cecko - jest zwyczajnym nabijaniem publiczności w butelkę.

Klęska ma swoje źródło w samym pomyśle. Bowiem scena nie jest miejscem uprawiania antropologii, filozofii - jest miejscem, w którym opowiada się historie, z większym albo mniejszym talentem. Jeśli jednak przez dwie godziny każe się widzom gapić na ludzi postawionych w sytuacji pomyleńców, którzy wyplatają rzeczy zrozumiałe zapewne tylko dla reżysera i dramaturga, to rezultat jest jasny jak obnażone siedzenia aktorek i aktorów tego przedstawienia pokazywane w jasnym świetle nowoczesnych reflektorów. A rezultatem jest straszliwa, upiorna nuda.

Warto więc, by przypomniał Pan reżyserowi o starych prawach, których przekroczyć się nie da. Na przykład o tym, że scena jest miejscem, z którego ma być coś widać. Spośród trzech multimedialnych projektorów dwa są kompletnie niepotrzebne - od połowy przedstawienia zasłania je bowiem skutecznie dziwna płachta najeżdżająca na widzów.

Artyści przez sporą część spektaklu skaczą po scenie nago, co ma być zapewne przekroczeniem, o którym tak chętnie mówią twórcy przedstawienia. Golasy skaczą po naszych scenach od paru dekad, nikogo to już nie obchodzi. Ale jeśli mowa o przekroczeniu, to zdecydowanie przekroczono odporność publiczności na brzydotę i ułomność.

Może zresztą pastwię się nad spektaklem, nad którym pastwić się nie wypada, nosi bowiem wszelkie znamiona działania w stanie opisanym niegdyś jako pomroczność jasna. Jeśli tak - apeluję do dyrekcji i zespołu Nowego Teatru: zmieńcie dropsy.

Z poważaniem Tomasz Mościcki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.