Coś trzeba zablokować
Blokady dróg, czyli przez pewien czas niemal rutynowy sposób dialogu części społeczeństwa z władzą, obecnie prawie już wygasły. Jeżeli nawet się zdarzają, dotyczą zwykle kwestii lokalnych. Nie wywołują u nikogo większego zaciekawienia, nie stoi za nimi żaden wielki problem. Powie ktoś słusznie, że akurat blokad nie ma co żałować. Starczą nam krzyże, śniegi, posłowie i drożyzna, nie musimy tęsknić do jeszcze jednej przykrości życia codziennego. Prawda, ale... Nie miałbym nic przeciwko, aby zrozpaczeni obywatele zablokowali ruch w Polsce - o ile zrobiliby to pod hasłem przebudowy policji państwowej.
Nie chcę obrażać wielu sumiennych funkcjonariuszy policji. Ale "Gazeta Wyborcza" w Krakowie opisała wypadek (a może zbrodnię) młodej dziewczyny. Opisała również, jak kolejne działania NIE były podejmowane przez lokalną policję, jak możliwe tropy i ślady zostały zaniedbane. A wszystko to dlatego, że fundusze za małe, zadania zbyt trudne, ludzie przepracowani. Krótko mówiąc, kierowniku, to się nie da. Wszędzie może się zdarzyć, że hydraulik, nauczyciel czy policjantka źle wykonają swoją robotę, jasna sprawa. Niepokoi jednak, że ofiara, o której napisała "Gazeta", była związana ze środowiskiem dziennikarskim. Ile rodzin w Polsce odbiło się od nieudolności albo bierności policji - rodzin, które nie mają znajomości wśród dziennikarzy i nie przekazują mediom swoich doświadczeń? O ilu porażkach nie dowiemy się? Niestety, jeżeli ktoś łudził się, że szok wywołany katastrofalnym śledztwem w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika udzielił się odpowiednim ministrom, burmistrzom, wójtom i komendantom, przeżywa gorzkie rozczarowanie.
Nadużywamy czasem pojęcia "normalny kraj". Gdy przyjrzeć się bliżej, ten "normalny kraj" okazuje się jednorożcem, bajecznym zwierzęciem złożonym z tego, co najlepsze w różnych państwach. Dajmy się na chwilę ponieść takim marzeniom - w "normalnym kraju" tak zwane społeczeństwo podniosłoby ogromny krzyk, gdyby policjanci, nasi obrońcy, unikali interwencji albo rozkładali ręce z notatką wyjaśniającą: "fundusze... etaty... przepracowanie...". A gdyby społeczeństwo zachowywało zadziwiający spokój w takiej sytuacji, to w "normalnym kraju" oczekiwałbym fermentu w szeregach samej policji. W wyidealizowanym "normalnym kraju" nie panowałaby cicha zgoda na wyuczoną, funkcjonalną bezradność służby obrony prawa i porządku. Ktoś by tę blokadę dróg zaczął i doprowadził do zwycięstwa. Ceny cukru, Smoleńsk, "bifinlandyzacja" i nasza prezydencja - ciekawe tematy, ale zaufanie wobec policji przebija je dziesięciokrotnie.
@RY1@i02/2011/059/i02.2011.059.186.002b.001.jpg@RY2@
Jan Wróbel
Jan Wróbel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu