Piramidy ekonomicznego absurdu
Zwolennicy sterowanej gospodarki znowu mają swoje pięć minut. Dowodząc, że kataklizm może przynieść ożywienie, zapominają, że środki przeznaczone na odbudowę nie są stymulatorem, lecz obciążeniem dla gospodarki
Ratowanie banków przez zadłużanie finansów publicznych skończyło się spektakularną klapą. Z kryzysu 2008 r. wpadliśmy w kryzys roku 2010. Kłopoty pojedynczych instytucji finansowych przeniosły się na problemy całych kontynentów. Ciekawe, jak mocno rzeczywistość musi uderzyć, żeby ostatecznie pogrzebała wszystkie te wymyślne modele sterowanej gospodarki? Widać mocniej niż trzęsienie ziemi, tsunami i wybuch elektrowni atomowych jednocześnie. W dzień po japońskiej tragedii odezwał się architekt historycznego programu stymulacyjnego prezydenta Baracka Obamy, Larry Summers. W rozmowie w CNBC ogłosił, że kataklizm jest szansą na wydobycie Japonii z 16-letniej stagnacji. Zastrzyk 180 miliardów dolarów ma, zdaniem Summersa, nie tylko pomóc w odbudowie domów, portów i fabryk, ale też PKB trzeciej na świecie gospodarki. "A jak ruszy Japonia, to za nią cały świat" - oznajmił. Nic, tylko Bóg nam zesłał katastrofę, żeby dokończyć dzieło Obamy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.