Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie dla paktu o konkurencyjności

28 czerwca 2018

Skoro Niemcy nie ustąpią w sprawie mechanizmów wsparcia, to niech inne państwa nie godzą się na pakt

Czas przestać udawać, że podczas marcowego szczytu będziemy świadkami wielkiego przełomu w strefie euro. W ubiegłym tygodniu wydarzenia polityczne w Niemczech skręciły w złym kierunku. Bundesbank, parlament, drobni przedsiębiorcy i wpływowi naukowcy zgodnie i otwarcie wypowiedzieli się przeciwko rozszerzeniu różnych mechanizmów wsparcia. Jakie są konsekwencje tych nastrojów?

Obecne targi toczą się wokół czterech filarów: zarządzania obecnym kryzysem, europejskiego mechanizmu stabilizacyjnego (ESM), który ma obowiązywać od 2013 r., nowego paktu stabilizacyjnego zawierającego element nadzoru budżetowego, a także koordynacji polityki społecznej i ekonomicznej. Negocjacje dotyczące finansowana ESM wyglądają obiecująco, podobnie jak dyskusje nad paktem stabilizacyjnym. Nie ma jednak porozumienia w sprawie zakupu obligacji i bieżącego zarządzania kryzysem. Kanclerz Angela Merkel twierdzi, że inspirowany przez Niemcy pakt o konkurencyjności jest ceną za gotowość Niemców do zapewnienia gwarancji kredytowych. Jak jednak powinny odpowiedzieć inne kraje?

Moja odpowiedź brzmi: odrzucić go. Rekomendowałbym państwom członkowskim strefy euro zawetowanie paktu o konkurencyjności, nawet gdyby miało to zaszkodzić całemu pakietowi. Jeżeli Niemcy ze swojej strony nie są w stanie pójść na kompromis, nie jest dla mnie jasne, dlaczego ktokolwiek miałby akceptować utratę suwerenności - a do tego w efekcie sprowadza się koordynacja polityki. Jedynym powodem byłaby nagroda w postaci jeszcze bliższej unii gospodarczej. Musiałaby jednak ona w którymś momencie obejmować emisję wspólnych europejskich obligacji. Poprzez zakup obligacji ESM ostatecznie przekształciłby się w europejską agencję dłużną, finansowy odpowiednik unii gospodarczej. Ale jeżeli ESM będzie miał podcięte skrzydła od początku, nigdy do tego nie dojdzie.

Do tego dochodzi problem z międzyrządowym systemem koordynacji politycznej, który oferują Francja i Niemcy. W takim systemie duże kraje narzucają swoją wolę małym.

Czy jednak w przypadku braku porozumienia rynki finansowe nie spanikowałyby? Możliwe, że tak. Jednak w przypadku fałszywej umowy reakcja nie będzie inna. A wtedy znajdziemy się w dużo gorszej sytuacji. Kiedy wynegocjujemy złą umowę w marcu, nie będziemy mogli zwrócić się od dodatkową pożyczkę do Bundestagu w maju.

Tłum. TK

Wolfgang Münchau

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.