Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nawet mała nadzieja na zmianę cieszy

27 grudnia 2012
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

W iele na to wskazuje, że nadchodzący rok 2013 przyniesie nam długo oczekiwane zmiany w kodeksie pracy w zakresie organizacji czasu pracy. Wydłużony okres rozliczeniowy, dostosowanie definicji doby pracowniczej do stanu zgodnego ze zdrowym rozsądkiem, elastyczny rozkład czasu pracy to najważniejsze z nich.

Nigdy nie twierdziłem i nie twierdzę, że prawo pracy ma decydujący wpływ na poziom bezrobocia, bo to zależy od zbyt wielu czynników, ale czasami prosta racjonalizacja prawa może przynieść bardzo dobre rezultaty. W przypadku organizacji czasu pracy, najogólniej rzecz biorąc, chodzi o możliwość odejścia od sztywnego rozkładu i dostosowanie go do rzeczywistych, a nie wyimaginowanych potrzeb pracodawców. Nie wszystkich takie rozwiązania satysfakcjonują i to z różnych powodów.

Uelastycznienie czasu pracy to niewątpliwie jeden ze sposobów szerszego otwarcia dostępu do rynku pracy, większa zachęta dla pracodawców do stosowania bardziej stabilnych dla pracowników form zatrudnienia. Oznacza odwołanie się do racjonalizmu pracodawców, a nie do tak lubianego przez ustawodawcę katalogu nakazów i zakazów. Kaganiec kodeksowych ograniczeń w zakresie organizacji czasu pracy tylko w niewielkiej części jest usprawiedliwiony potrzebą ochrony pracowników. W większości jest to relikt przeszłości.

Gdy poddamy bliższej analizie przepisy działu VI kodeksu pracy, okaże się, że tak naprawdę oferują one kilka systemów czasu pracy do wyboru i niezależnie od tego, czy mogą rozwiązać konkretne potrzeby pracodawcy, nie ma zmiłuj - albo wybierasz jeden z nich, albo narażasz się na negatywne oceny inspekcji pracy i sądów pracy. Z dotychczasowego orzecznictwa wynika natomiast, że sądy mają wybitnie niechętny stosunek do różnych wynalazków, tj. systemów w k.p. szczegółowo nieopisanych i to nawet wówczas, gdy ich stosowanie nie narusza żadnych norm ochronnych. m.in. prawa do odpoczynku, dni wolnych.

Szkoda, że w ostatnich enuncjacjach o pracach nad zmianami w kodeksie nie wspomina się o art. 139 k.p., zawierającym jedną z najbardziej kuriozalnych regulacji. W kraju, w którym u ponad 90 proc. pracodawców nie działają związki zawodowe, art. 139 par. 3 pozwala na stosowanie tzw. przerywanego czasu pracy tylko na podstawie układów zbiorowych pracy, czyli pozwalając - nie pozwala, bo adresatów takiej normy, w szczególności w prywatnym biznesie, prawie nie ma.

Trzeba jednak docenić wyobraźnię ustawodawcy, który przewidział jeden wyjątek. Dotyczy on zatrudniających pracowników rolników prowadzących indywidualne gospodarstwa rolne. Oni mogą stosować przerywany czas pracy, nawet gdy nie zawarli układu. Niestety wyjątek nie dotyczy wszystkich rolników, a tylko dla tych, u których w gospodarstwach nie działają związki zawodowe (art. 139 par. 4 k.p.). W efekcie z tej jakże potrzebnej niektórym pracodawcom formy organizacji czasu pracy mogą korzystać tylko nieuzwiązkowione gospodarstwa chłopskie. W dobie skromnej ilości powodów do zadowolenia i z tego można się cieszyć.

To tylko mały przykład tego, jak czasami drobną zmianą (wykreślenie art. 139 par. 3 kp) można zrobić wielką przysługę zdrowemu rozsądkowi, a w konsekwencji rynkowi pracy.

W długiej historii nowelizacji kodeksu pracy nigdy jeszcze tak nie było, żeby wszystkie zainteresowane jego kształtem środowiska osiągnęły wszystko, co ich zdaniem jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania rynku pracy. Wypada zatem mieć nadzieję, że czekające nas w nadchodzącym roku zmiany przynajmniej w części wyjdą naprzeciw oczekiwaniom rynku pracy i przynajmniej obniżą presję na obserwowany od dwóch dziesięcioleci exodus od prawa pracy w kierunku bardziej elastycznych form zatrudnienia. Doświadczenie wskazuje, że poszukiwania rozwiązań trudnej sytuacji na rynku pracy w sferze nakazów i zakazów, w sytuacji gdy samo zatrudnienie opiera się na zgodnym oświadczeniu woli obu stron, - to raczej mrzonka niż sposób rozwiązywania problemów i to niezależnie od tego, jak efektownymi nazwami będziemy określać umowy cywilnoprawne czy terminowe umowy o pracę. Można o nich mówić, że są śmieciowe, czy używać innych pogardliwych określeń, ale nie wolno zapominać o przyczynach ich popularności, bo te łatwo odnaleźć również w prawie pracy, w jego elementarnej nieracjonalności. Dlatego też zapowiadane zmiany w przepisach o czasie pracy, mimo że niewielkie - cieszą. Przy okazji żegnania starego i witania nowego roku każdy powód do nadziei i radości jest dobry.

W historii nowelizacji kodeksu pracy nigdy jeszcze tak nie było, żeby wszystkie środowiska osiągnęły to, co ich zdaniem jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania rynku pracy

@RY1@i02/2012/250/i02.2012.250.21700020a.802.jpg@RY2@

Grzegorz Orłowski, radca prawny z Kancelarii Orłowski Patulski Walczak

Grzegorz Orłowski

radca prawny z Kancelarii Orłowski Patulski Walczak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.