Wywiad jest, ale nikt się nim nie interesuje
Gdy lata temu powstawał wywiad skarbowy, pokładałem w nim wielkie nadzieje. Zapewne nie ja jeden. Któż nie słyszał - ja słyszałem na własne uszy na sali sądowej - o szczerych zeznaniach przestępców, którzy ze zbolałą miną tłumaczą, że do niczego nie doszli. Terenówka należy do babci, która ciułała na nią całe życie i nawet nie zdążyła zrobić prawa jazdy, dom wybudowała rodzina żony, wyjątkowo liczna, pracowita i przysłowiowo wręcz oszczędna, na kontach widnieje debet, bo wszędzie mamy kryzys, a dolary znalezione przy zatrzymaniu to własność okolicznych biznesmenów, którzy razem z oskarżonym myślą o założeniu fundacji charytatywnej - bo trzeba mieć jakiś cel i robić coś dla innych. Byli też inni, których urzędnicy bali się podobno nawet pytać, czy i jakie podatki płacą - a tym bardziej od czego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.