Liberalizacja bez granic
Stan przeregulowania prawa pracy osiągnęliśmy już bardzo dawno, co najmniej 20 lat temu. Szczegółowość kodeksowych regulacji niemal wszystkich zagadnień nierzadko przekraczających granice absurdu jest faktem powszechnie znanym i powszechnie dolegliwym.
Z wprowadzanych zmian wynika, że nasz "paternalistyczny" ustawodawca nie zna innej metody zapewnienia pracownikom należytych standardów ochronnych niż wiązanie rąk pracodawcom i to w tak wrażliwych kwestiach jak np. organizacja czasu pracy czy elastyczność zatrudnienia. Rozumiem, gdy chodzi o ochronę zdrowia czy życia pracowników - tu prawodawca musi wykazać bezkompromisowość, ale w innych kwestiach musi, a co najważniejsze może, wykazać bardziej elastyczne i racjonalne podejście. Jednak tego nie robi. Dlaczego? To już polityka, a ona wykracza poza ramy tego komentarza.
Kodeks pracy w obecnym kształcie niewątpliwie przyśpiesza obserwowaną na rynku ucieczkę od prawa pracy w kierunku umów cywilnoprawnych, zatrudnienia tymczasowego itp. Mimo to kodeks trzyma się mocno w obecnym kształcie, w coraz mniejszym stopniu chroniąc, a w coraz większym szkodząc rozwiązywaniu problemów zatrudnienia. Dodając do tego, iż poszczególne lobby załatwiają sobie ochronki przy okazji uchwalania prawa pozakodeksowego, pracodawcy w coraz większym zakresie mają poczucie osaczenia, a nierzadko absurdu. Absurdu oczekiwań, iż złym prawem można walczyć z bezrobociem.
Niektórzy są już tym stanem zirytowani i zmęczeni. To z kolei może prowadzić do radykalizacji proponowanych rozwiązań. W ten nurt w mojej ocenie wpisuje się projekt kodeksu pracy sygnowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP). Najogólniej rzecz ujmując, projekt nowego kodeksu można określić mianem liberalizacji bez granic - przejawiającej się przede wszystkim w założeniu, że wszystko, co istotne, będzie normować umowa o pracę. Szczegółowe propozycje są w większości pokłosiem takiego założenia, a najbardziej oryginalne z nich, to:
● rezygnacja z jakichkolwiek ograniczeń w zakresie doboru rodzaju umów o pracę (np. możliwość zawierania umów terminowych bez żadnych ograniczeń),
● rezygnacja z powszechnej ochrony stosunku pracy w postaci obowiązku uzasadniania przyczyny wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę na czas nieokreślony,
● obniżenie wymiaru urlopu wypoczynkowego do 15 dni z możliwością jego "wykupu" w zamian za ekwiwalent.
Autorzy projektu są sceptyczni co do możliwości uchwalenia kodeksu w proponowanym kształcie, czemu dali wyraz w uzasadnieniu. Powiedzmy wprost - skierowanie go w naszym parlamencie nawet do pierwszego czytania jest nierealne. Traktuję go zatem jako głos w dyskusji, choć trudny do obrony, a nie projekt, który nawet po poważnych korektach mógłby ujrzeć światło dzienne, tym bardziej że jego wdrożenie wymagałoby uprzedniego wystąpienia Polski z UE i MOP.
W całym zamierzeniu ZPP podzielam tylko jedno założenie, a mianowicie, że zmiany obecnego kodeksu pracy powinny pójść w kierunku uchwalenia zupełnie nowego aktu prawnego. Każda bowiem próba radykalnej naprawy, głównie wskutek przeregulowania niemal wszystkiego nie doprowadzi do chronienia w stosunkach pracy tego, co powinno być chronione, mimo że wartości tej nie wymienia Konstytucja RP, a mianowicie zwykłego zdrowego rozsądku. Dopuszczenie do głosu zdrowego rozsądku wymaga z kolei od decydentów uznania prostego faktu, że to nie na pracodawcach spoczywa obowiązek walki z bezrobociem. I żadną ustawą nie zmusi się ich do tej walki. Racjonalnym prawem można co najwyżej zachęcać do zatrudniania. To aż tyle i tylko tyle.
@RY1@i02/2012/217/i02.2012.217.21700020a.802.jpg@RY2@
Grzegorz Orłowski, radca prawny, konsultant w firmie Orłowski-Patulski-Walczak Sp. z o.o.
Grzegorz Orłowski
radca prawny, konsultant w firmie Orłowski-Patulski-Walczak Sp. z o.o.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu