Dziennik Gazeta Prawana logo

Liberalizacja bez granic

30 czerwca 2018

Stan przeregulowania prawa pracy osiągnęliśmy już bardzo dawno, co najmniej 20 lat temu. Szczegółowość kodeksowych regulacji niemal wszystkich zagadnień nierzadko przekraczających granice absurdu jest faktem powszechnie znanym i powszechnie dolegliwym.

Z wprowadzanych zmian wynika, że nasz "paternalistyczny" ustawodawca nie zna innej metody zapewnienia pracownikom należytych standardów ochronnych niż wiązanie rąk pracodawcom i to w tak wrażliwych kwestiach jak np. organizacja czasu pracy czy elastyczność zatrudnienia. Rozumiem, gdy chodzi o ochronę zdrowia czy życia pracowników - tu prawodawca musi wykazać bezkompromisowość, ale w innych kwestiach musi, a co najważniejsze może, wykazać bardziej elastyczne i racjonalne podejście. Jednak tego nie robi. Dlaczego? To już polityka, a ona wykracza poza ramy tego komentarza.

Kodeks pracy w obecnym kształcie niewątpliwie przyśpiesza obserwowaną na rynku ucieczkę od prawa pracy w kierunku umów cywilnoprawnych, zatrudnienia tymczasowego itp. Mimo to kodeks trzyma się mocno w obecnym kształcie, w coraz mniejszym stopniu chroniąc, a w coraz większym szkodząc rozwiązywaniu problemów zatrudnienia. Dodając do tego, iż poszczególne lobby załatwiają sobie ochronki przy okazji uchwalania prawa pozakodeksowego, pracodawcy w coraz większym zakresie mają poczucie osaczenia, a nierzadko absurdu. Absurdu oczekiwań, iż złym prawem można walczyć z bezrobociem.

Niektórzy są już tym stanem zirytowani i zmęczeni. To z kolei może prowadzić do radykalizacji proponowanych rozwiązań. W ten nurt w mojej ocenie wpisuje się projekt kodeksu pracy sygnowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP). Najogólniej rzecz ujmując, projekt nowego kodeksu można określić mianem liberalizacji bez granic - przejawiającej się przede wszystkim w założeniu, że wszystko, co istotne, będzie normować umowa o pracę. Szczegółowe propozycje są w większości pokłosiem takiego założenia, a najbardziej oryginalne z nich, to:

rezygnacja z jakichkolwiek ograniczeń w zakresie doboru rodzaju umów o pracę (np. możliwość zawierania umów terminowych bez żadnych ograniczeń),

rezygnacja z powszechnej ochrony stosunku pracy w postaci obowiązku uzasadniania przyczyny wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę na czas nieokreślony,

obniżenie wymiaru urlopu wypoczynkowego do 15 dni z możliwością jego "wykupu" w zamian za ekwiwalent.

Autorzy projektu są sceptyczni co do możliwości uchwalenia kodeksu w proponowanym kształcie, czemu dali wyraz w uzasadnieniu. Powiedzmy wprost - skierowanie go w naszym parlamencie nawet do pierwszego czytania jest nierealne. Traktuję go zatem jako głos w dyskusji, choć trudny do obrony, a nie projekt, który nawet po poważnych korektach mógłby ujrzeć światło dzienne, tym bardziej że jego wdrożenie wymagałoby uprzedniego wystąpienia Polski z UE i MOP.

W całym zamierzeniu ZPP podzielam tylko jedno założenie, a mianowicie, że zmiany obecnego kodeksu pracy powinny pójść w kierunku uchwalenia zupełnie nowego aktu prawnego. Każda bowiem próba radykalnej naprawy, głównie wskutek przeregulowania niemal wszystkiego nie doprowadzi do chronienia w stosunkach pracy tego, co powinno być chronione, mimo że wartości tej nie wymienia Konstytucja RP, a mianowicie zwykłego zdrowego rozsądku. Dopuszczenie do głosu zdrowego rozsądku wymaga z kolei od decydentów uznania prostego faktu, że to nie na pracodawcach spoczywa obowiązek walki z bezrobociem. I żadną ustawą nie zmusi się ich do tej walki. Racjonalnym prawem można co najwyżej zachęcać do zatrudniania. To aż tyle i tylko tyle.

@RY1@i02/2012/217/i02.2012.217.21700020a.802.jpg@RY2@

Grzegorz Orłowski, radca prawny, konsultant w firmie Orłowski-Patulski-Walczak Sp. z o.o.

Grzegorz Orłowski

radca prawny, konsultant w firmie Orłowski-Patulski-Walczak Sp. z o.o.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.