Berlin uczy demokracji na Wschodzie. Innych
Niemcy
Konserwatywny dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" krytykuje Polskę i zarzuca jej służalczość wobec Wiktora Janukowycza. Gazeta sprzyjająca rządzącej CDU przekonuje, że "politycy europejscy, szczególnie konkretne osoby z Polski, powinni przestać traktować Janukowycza jak dżentelmena i chodzić z nim po czerwonym dywanie".
Komentator, który konsekwentnie rusyfikuje imiona i nazwiska ukraińskich polityków, zapomina, że to Berlin słynie z oswajania na Wschodzie autokratów. Zresztą nawet na samej Ukrainie to właśnie niemiecki biznes jest największym inwestorem.
"FAZ" nie przeszkadza, że z błogosławieństwem Kremla i kanclerz Angeli Merkel w putinowskiej Rosji powstają fabryki Daimlera czy nitki gazociągów po dnie Bałtyku. Gazeta nie zwraca też uwagi, że partnerem handlowym RFN jest reżim Łukaszenki. Nie przypomina o współpracy z reżimem Karimova, który dokonał w 2005 r. masakry w Andidżanie. Ukraina jest jednak wyjątkiem. Jak pisze "FAZ": "UE powinna przedsięwziąć coś przeciwko działaniom ograniczającym demokrację na Ukrainie".
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu