Dziennik Gazeta Prawana logo

Publiczne dane i pies ogrodnika

3 lipca 2018

Informacja to władza. Informacja to też pieniądze. Tymczasem coraz więcej przedsiębiorców ma czelność domagać się od urzędników dostępu do tych informacji. I to z jakim tupetem. Nie ukrywają, ba - wprost piszą we wnioskach, że chcą te dane wykorzystać do robienia biznesu. No, a jak to tak? My mamy otworzyć swe archiwa, by ktoś inny na tym zarabiał?

Ten sposób myślenia jest wciąż bliski naszym urzędnikom. Nie są w stanie zrozumieć, dlaczego mają się dzielić, i to za darmo, swą wiedzą. Nawet tak banalną jak rozkład jazdy autobusów. Dobitnie pokazują to perypetie twórcy Transportoida, aplikacji na smartfony, która pomaga korzystać z komunikacji miejskiej. Krakowskie MPK najpierw w ogóle nie uznawało swych rozkładów za informację publiczną. Po wyroku sądu, gdy nie miało już wyjścia, w końcu je przekazało - jednorazowo. Tymczasem sens działania aplikacji jest taki, że ma mieć jak najbardziej aktualne dane. MPK przyznaje, że ma odpowiednią bazę, może dać do niej dostęp online, ale za opłatą - ponad 3 tys. zł rocznie. Skoro zaś przedsiębiorca nie chce płacić, to będzie każdy wniosek o udostępnienie informacji publicznej rozpoznawać w ustawowym terminie 14 dni. I co? Kto jest górą?

Przedsiębiorca jest wyjątkowo namolny, bo postanowił podjąć rękawicę. Oznajmił niedawno na swej stronie internetowej, że każdego dnia będzie kierować nowy wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Jak znam życie MPK nie ustąpi. A więc każdego dnia pracownik będzie tracił ileś czasu na to, by odpowiedzieć na wniosek. A przedsiębiorca - na to, by go przygotować.

Historię tę dedykuję pani sędzi Irenie Kamińskiej z NSA, która w udzielonym ostatnio PAP wywiadzie mówiła o "nadużywaniu prawa do informacji" czy nawet o "nękaniu" urzędników przez obywateli, którzy składają po kilkaset wniosków.

A dla samych urzędników mam niestety złe wieści. Ich odpowiednicy na szczeblu unijnym nie tylko nie podzielają ich sposobu myślenia, ale co gorsza pracują nad zmianą dyrektywy w sprawie ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego, która ma jeszcze bardziej ułatwić dostęp do urzędowych danych. Bo obliczyli, że roczna ich wartość w skali UE może wynieść nawet 40 mld euro. I nie przejmują się, że zyski te trafią do prywatnych przedsiębiorców. Może dlatego, że im więcej zarobią przedsiębiorcy, tym większe podatki zapłacą? Podatki, z których ostatecznie opłacane są pensje urzędników. Nie tylko zresztą unijnych.

@RY1@i02/2012/210/i02.2012.210.18300100b.802.jpg@RY2@

Sławomir Wikariak, dziennikarz działu prawo

Sławomir Wikariak

dziennikarz działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.