Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Jak uzdrowić uzdrowiska? Po prostu je sprzedać

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Czym różni się prywatny hotel spa od państwowego uzdrowiska? Na pewno rodzajem klientów, co widać już na parkingu - przed spa stoją bmw i audi, a przed uzdrowiskiem - jelcze z kartką "sponsorem wycieczki jest NFZ" . Basen w hotelu zazwyczaj ma powierzchnię dwóch hektarów, podczas gdy ten w uzdrowisku - mieści się pod łóżkiem. Inny jest też zakres zabiegów - w spa możecie wziąć masaż ajurwedyjski albo Redness NanoRelief. W uzdrowisku wybieracie między borowinowymi okładami brzucha a borowinowymi okładami twarzy.

Borowina świetnie obrazuje to, co dzieje się w większości państwowych uzdrowisk (nie licząc kilku chlubnych wyjątków) - po prostu przypominają one bagno. Od dziesięcioleci taplają się w nim ci sami nieudacznicy, niemający pomysłu na to, jak przywrócić obiektom świetność, zreformować je, poszerzyć zakres ich usług i przyciągnąć do nich zamożniejszych klientów. A - sądząc po liczbie i obłożeniu hoteli spa - w tym kraju jest dość liczna grupa ludzi gotowych słono zapłacić za to, że obrzuci się ich błotem.

Nie brakuje też inwestorów chętnych do odkupienia od państwa uzdrowisk i zrobienia z nimi porządku. Ale Skarb Państwa postanowił, że pozbędzie się bagna inaczej - podrzuci je samorządom. Te przejmą uzdrowiska i... no właśnie. I co? Daję sobie głowę uciąć, że pierwszym krokiem będzie obsadzenie wszystkich stanowisk swoimi ludźmi - braćmi, ciociami, synami i sąsiadami. Drugi krok to już prawdziwa rewolucja - obiekty zostaną odświeżone przy użyciu beżowej farby olejnej, uzupełnione też zostaną ubytki w boazerii. Później pozostanie już tylko czekać na jelcze z NFZ.

Oczywiście nie można generalizować. Na pewno znajdą się samorządy, które zreformują uzdrowiska, tchną w nie ducha nowoczesności, przyciągną gości z grubszym portfelem. Ale nie oszukujmy się - będzie ich garstka. Jedyny sposób na prawdziwe uzdrowienie uzdrowisk jest tylko jeden - ich sprzedaż w prywatne ręce. Skorzystaliby na tym wszyscy - i budżet państwa, i klienci, i lokalne gospodarki. Jednak politycy wolą siedzieć w bagnie. Ale prędzej czy później to bagno ich wciągnie.

@RY1@i02/2012/182/i02.2012.182.00000020a.802.jpg@RY2@

Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.