Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Natura ma swoje tajemnice. Może warto się z tym pogodzić

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Na wsi na wschodzie Polski susza, gdzie indziej trąby powietrzne i powodzie. W tym roku po raz trzeci z kolei w ogóle nie ma grzybów. Jest bowiem albo bardzo deszczowo, albo bardzo gorąco. A ze świata słyszymy nieustanne doniesienia o pożarach lasów, tajfunach i trzęsieniach ziemi. Jak sobie z tym poradzić?

Przez setki lat takie manifestacje natury, nad którymi nie mamy praktycznie żadnej władzy, przypisywano albo reakcji Pana Boga, który chciał za coś ukarać ludzi (na co oburzał się Wolter), albo czarownicom, albo przeznaczeniu, losowi, fatum. Od pewnego czasu, to znaczy mniej więcej od połowy XVIII wieku, podejmowano próby naukowego wyjaśnienia i przewidzenia nękających ludzkość tragicznych zjawisk. Wiedza rozwijała się w niebywałym tempie i obecnie potrafimy wiele wyjaśnić, ale nic przewidzieć. A ponieważ odrzucamy dawne wyjaśnienia - nawet ludzie wierzący nie sądzą, że to Bóg podpala lasy - jesteśmy bardziej bezradni, niż byliśmy dawniej.

Żywioł zachował wszystkie swoje tajemnice, co ogromnie irytuje ludzkość przywykłą do tego, że jeżeli nawet jeszcze czegoś nie wiemy - na przykład jak skutecznie leczyć raka - to się z czasem dowiemy, bo wiedza nieustannie posuwa się naprzód. O żywiołach, o strasznych objawach gwałtownej natury nie dowiemy się więcej. Pojawiają się zatem próby wyjaśnień pośrednich. Mówi się o efekcie cieplarnianym i w związku z tym wycofuje się ze sprzedaży 100-watowe żarówki. Jednak wszystkie oszczędności i wysiłki dotyczące zmniejszenia zużycia energii i emisji CO2, jak się dowiadujemy, powodują ograniczenia minimalne w stosunku do rzeczywistych potrzeb, a kosztują nieprawdopodobne pieniądze. Podobnie jest z alternatywnymi źródłami energii. Gdyby nawet całą Polskę zastawić wiatrakami, to nie starczyłoby nam prądu, który by wyprodukowały.

Być może zatem trzeba zacząć myśleć od drugiego końca. To znaczy pogodzić się z tym, że albo chcemy żyć lepiej, ale będziemy narażeni na dramatyczne działania sił natury, albo łudzimy się, że uda się okiełznać żywioły i podejmiemy poważne wysiłki w tym kierunku. Jestem przekonany, że jest to złudzenie, i to bardzo niebezpieczne. Wcale nie jestem pewien, czy nasza epoka jest aż tak bardzo narażona na działania gwałtownej natury, która nam wcale nie podlega. Były stulecia z upałami, a w Polsce masowo uprawiano winogrona, i były stulecia z mrozami, a na zamarzniętym Bałtyku stały karczmy dla jadących saniami do Szwecji.

Nie sądźmy więc, że znaleźliśmy się w wyjątkowej sytuacji. Wyjątkowa jest tylko nasza pycha, bo chcemy wszystko wiedzieć. A przecież, jeżeli przez moment pomyślimy, to okaże się, że wiemy bardzo mało, a przeważają sprawy, których nie wiemy. Nie wiemy, dlaczego i kiedy ktoś zachoruje, nie wiemy, dlaczego miłość się zaczyna lub kończy, nie wiemy, jakie będą nasze dzieci, i nie wiemy, co spotka nas jutro. W gruncie rzeczy wiemy bardzo mało, a rola przypadku, takiej właśnie trąby powietrznej, która pojawia się znikąd, jest w naszym życiu kolosalna. Życie zatem jest formą żywiołu, nad którym tylko minimalnie panujemy. Oczywiście, jeśli ktoś mniej żyje, to znaczy mniej ryzykuje, mniejsze ma kontakty z innymi ludźmi i mniej podróżuje, ten zapewne nieco mniej się naraża.

Zastanówmy się ponadto, czy naprawdę chcielibyśmy wiedzieć. Co bym zrobił, gdybym wiedział, że w tym roku będzie susza, co by zrobili okoliczni rolnicy? Nic szczególnego. Może powódź jest nieco bardziej do opanowania, ale tylko odrobinę. Czy zatem nasze pretensje do tego, by wiedzieć możliwie najwięcej o żywiołach natury, są sensowne? Czy nie lepiej uznać, że to jest może nie dzieło czarownic, ale efekt przeznaczenia, które jest nam nieznane? Czy nie warto pogodzić się z tym, że nasze życie pełne jest tajemnic - przyjemnych i fatalnych - zamiast próbować zgłębić tajemnice (z natury rzeczy niezgłębialne, skoro są tajemnicami)? Czy to nawet nie jest nieco przyjemnie wiedzieć, że nie będziemy wiedzieć i w związku z tym się nie wysilać?

Życie jest formą żywiołu, nad którym tylko minimalnie panujemy. Zastanówmy się, czy naprawdę chcielibyśmy wszystko wiedzieć

@RY1@i02/2012/153/i02.2012.153.00000130d.803.jpg@RY2@

Marcin Król, filozof, historyk idei

Marcin Król

filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.