Widmo wysokich podatków wciąż krąży po Europie
Przy okazji minionego Święta Pracy w wypowiedziach niektórych polityków ponownie pojawiły się pomysły podwyższenia stawek podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), m.in. w postaci dodatkowej stawki 50 proc., albo wprowadzenia ograniczeń w transferowaniu zysków spółek z udziałem zagranicznym. Postulat ten nie jest nowy - pojawia się zwykle w okresach poprzedzających kolejne wybory parlamentarne. Jak się wydaje, mimo bardzo złych doświadczeń z tego typu koncepcją, wprowadzoną już na chwilę do polskiego systemu prawa podatkowego i - na szczęście - szybko i skutecznie odrzuconą przez Trybunał Konstytucyjny przed kilkoma laty (aczkolwiek jedynie z powodów formalnych), idea tzw. sprawiedliwości społecznej realizowanej przez hasłową manipulację stawkami podatkowymi jest wciąż żywa.
Autorom tych pomysłów nie chodzi oczywiście o zwiększenie wpływów podatkowych, z symulacji dochodów podatkowych wynika bowiem, że wpływy z owej 50-proc. stawki podatkowej będą - w skali budżetu - relatywnie nieznaczne. Zasadniczym celem jest więc tutaj jedynie sformułowanie chwytliwego, populistycznego hasła i pokazanie, że ich autorzy mają tzw. wrażliwość społeczną, cokolwiek by to oznaczało. Analiza ekonomiczna nie ma tutaj większego znaczenia, gdyż jej wyniki mogą przeczyć przyjętej tezie wyjściowej. Jak od dawna wiadomo, jeżeli fakty są przeciwko nam, to tym gorzej dla faktów...
Doświadczenia obniżonej do 19 proc. stawki podatku dochodowego od osób prawnych (CIT), wprowadzenia obniżonych stawek PIT w wysokości 18 i 32 proc. oraz opcjonalnej liniowej 19-proc. stawki PIT od dochodów z działalności gospodarczej dostarczyły wystarczających dowodów na skuteczność i wydajność niskich, w miarę jednolitych stawek podatkowych. Można przypuszczać, że autorzy pomysłu 50-proc. stawki PIT zasłuchali się nadmiernie w wyborcze hasła nowego prezydenta Francji, który z pozbawioną głębszej refleksji ekonomicznej dezynwolturą zapowiedział - na etapie kampanii wyborczej - wprowadzenie do francuskiego PIT nowej stawki w wysokości 75 proc. Jak się wydaje, taka wręcz konfiskacyjna stawka podatkowa jedynie skłoni podatników o wysokich dochodach do przeniesienia źródeł dochodów poza Francję, a istotnych skutków budżetowych albo społecznych - poza zantagonizowaniem pewnej grupy francuskich podatników - raczej nie przyniesie. Przypomnijmy, że i w Polsce obowiązuje stawka PIT w wysokości 75 proc., ale jest to stawka sankcyjna - stosowana wyłącznie do udowodnionych przypadków dochodu z tzw. nieujawnionych źródeł przychodu. Można przypuszczać, że po wygranych wyborach i pod naciskiem twardej rzeczywistości dnia codziennego nowy prezydent Francji po cichu porzuci albo przynajmniej znacznie złagodzi swój radykalny pomysł z okresu kampanii wyborczej.
Po raz kolejny i u nas odżywa widmo wysokich podatków, czyli magiczne myślenie życzeniowe i naiwna wiara w to, że podatkami - szczególnie wysokimi - można rozwiązywać wszelkie problemy społeczne - dla tzw. najbogatszych uchwalić stawkę podatku 50-proc., a dla równowagi - dla tzw. najbiedniejszych wprowadzić kolejną, jak zwykle źle przemyślaną, ulgę. Kolejny raz warto więc przypomnieć, że w podatkach najważniejsze są: stabilność i przewidywalność, a także neutralność, czyli brak konstrukcji skłaniających podatników do działań, których sami nie podjęliby, gdyby owych konstrukcji nie było. Tak więc apelujmy do polityków, żeby nareszcie zostawili podatki w spokoju i nie próbowali wprowadzać w życie złych pomysłów, gdyż one nie ożywią gospodarki, a jedynie wprowadzą dodatkowe problemy i antybodźce dla wzrostu gospodarczego.
@RY1@i02/2012/107/i02.2012.107.07100020d.802.jpg@RY2@
dr Janusz Fiszer, partner w PwC, docent Uniwersytetu Warszawskiego
dr Janusz Fiszer
partner w PwC, docent Uniwersytetu Warszawskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu