Niejasna troska ministra Gowina
Jest sytuacją wyjątkowo niebezpieczną, gdy stereotypem posługują się organy państwowe. Istnieje wówczas ryzyko, że to, co dotychczas było wyłącznie nieuprawnionym poglądem, stanie się problemem strukturalnym
6 kwietnia 2011 r. Rada Europy przyjęła konwencję w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej. Od tego czasu dokument ten został podpisany przez 19 krajów Unii Europejskiej i ratyfikowana przez jeden kraj. Wydawać by się mogło, iż tak podstawowa kwestia jak ochrona kobiet przed przemocą powinna być priorytetem każdego kraju członkowskiego. Zwalczanie przemocy wydaje się być sprawą zupełnie niekontrowersyjną, nie może być akceptacji nie tylko dla jej stosowania, ale też dla jej tolerowania. Z tego względu również RP powinna jak najszybciej co najmniej podpisać konwencję. Niestety w ostatnim tygodniu w prasie pojawiły się wypowiedzi ministra i wiceministra sprawiedliwości, na podstawie których należy sądzić, że zdania tego nie podzielają niektórzy ministrowie obecnego polskiego rządu.
Z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w ocenie tego resortu niektóre przepisy konwencji są niezgodne z Konstytucją RP. Chodzi w szczególności o kulturową definicję płci (gender). Niepokój resortu budzi też przepis art. 12 ust. 1 oraz 14 konwencji, które zobowiązują państwa do tego, by promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzeniania uprzedzeń opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach płciowych.
Z ostatniej wypowiedzi wiceministra Królikowskiego ("Rzeczpospolita" z 17 kwietnia "Kto chce wykorzenić tradycję") wynika, że powyższe przepisy konwencji należy postrzegać jako zamach na utrzymywanie "tradycyjnej kultury relacji społecznych, opartych o małżeństwo, promocję macierzyństwa i odpowiedzialność męża za bezpieczeństwo rodziny". To ostatnie stwierdzenie jest kuriozalne i... potwierdza stereotypowe myślenie. W Konstytucji RP nie ma przepisu, który by do takiego stwierdzenia upoważniał.
Autor powyższej wypowiedzi postrzega przepisy konwencji jako zamach na takie instytucje jak małżeństwo lub rodzina, co jest całkowicie chybione.
Z wcześniejszych wypowiedzi ministra Gowina wynika, iż "Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet może zagrozić regulacji zawartej w art. 18 konstytucji, który mówi o ochronie małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa". W jaki sposób? - pyta Ewa Siedlecka w swoim artykule pt. "Minister Gowin broni tradycyjnej roli kobiety" opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" z 12.04.2012 r. "Artykuł 18 nakłada na władze publiczne obowiązek promowania tych wartości. Konwencja zaś ustanawia np. obowiązek promowania "niestereotypowych ról płci", który mógłby - choć tego jeszcze nie wiemy i dopiero tę kwestię badamy - stać w sprzeczności np. z promowaniem macierzyństwa - wyjaśnia wątpliwości szefa resortu sprawiedliwości wiceminister Michał Królikowski".
I dalej stwierdza, iż "pojęcie godności w polskiej konstytucji należy rozumieć w zgodzie z chrześcijańską tradycją, bo do niej odwołuje się preambuła konstytucji (preambuła mówi o "wdzięczności przodkom (...) za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach"). Podkreśla także, że "w duchu chrześcijańskiego personalizmu pojęcie godności rozumie wielu autorów komentarzy do polskiej konstytucji, a fundamentem konstytucyjnych praw i wolności nie jest równość czy niedyskryminacja, ale godność". Wobec powyższego warto na początku przedstawić, co tak naprawdę zawiera "kontrowersyjny" dla Ministerstwa Sprawiedliwości akt prawa międzynarodowego.
Konwencja Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej, jest pierwszym europejskim aktem prawnym poświęconym temu zagadnieniu. Zakres przedmiotowy tego dokumentu dotyczy wszelkich form przemocy, jakiej doświadczają kobiety ze względu na płeć, zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym.
W zakresie pomocy ofiarom państwa - strony konwencji są zobowiązane do wielu działań, w tym - co bardzo ważne - do promowania "zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn" (art. 12 ust. 1 konwencji). Z kolei art. 14 nakłada na państwa obowiązek włączenia do edukacji materiałów na temat kwestii takich jak równość między kobietami i mężczyznami, niestereotypowe role płci, wzajemny szacunek.
Te właśnie zobowiązania państwa do zwalczania istniejących stereotypów płciowych oraz sama definicja "gender", która oznacza - zgodnie z konwencją - społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn, budzą największe kontrowersje i opór ze strony przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości. Takie stanowisko budzi zdziwienie i krytykę z wielu powodów. Pierwszym z nich jest ten, że Polska już w 1980 r. ratyfikowała konwencję ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji z 1979 r. Również w świetle przepisów tej konwencji państwa strony podejmą wszelkie stosowne kroki w celu: zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet w celu osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety (art. 5).
Państwa zobowiązują się także do wyeliminowania wszelkich stereotypowych koncepcji pozycji mężczyzny i kobiety na wszystkich szczeblach nauczania i we wszystkich rodzajach kształcenia. Oznacza to, że Polska już od dawna, ratyfikując konwencję ONZ z 1979 r., przyjęła na siebie zobowiązanie do wypełnienia obowiązku zwalczania stereotypów płciowych, a konwencja RE dotycząca przemocy nie wnosi w tej kwestii nic nowego.
Jednak najbardziej zdumiewające jest to, że przedstawiciele resortu widzą jakiekolwiek zagrożenie w próbie odejścia od stereotypu w postrzeganiu kobiety bądź mężczyzny. Być może źródłem tego zaskakującego stanowiska jest nieporozumienie o charakterze językowym.
Warto przypomnieć, iż pochodzące z języka greckiego pojęcie stereotyp oznacza "funkcjonujący w świadomości społecznej uproszczony i zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości" (Słownik Języka Polskiego PWN), "uproszczony, schematyczny obraz osób, grup, stosunków społecznych ukształtowany na podstawie niepełnej lub fałszywej wiedzy, utrwalony jednak przez tradycję i trudny do zmiany (Encyklopedia PWN).
Tak więc stereotyp jest poglądem fałszywym bądź przynajmniej poglądem opartym na niewystarczających podstawach (wiedzy niepełnej). Obraz rzeczywistości, który powstaje na podstawie stereotypu, jest zredukowany, uproszczony i fragmentaryczny. Stereotyp cechuje się nieuprawnionym uogólnieniem: społeczne funkcjonowanie stereotypu polega bowiem na tym, że przypisujemy jednostce określone (pozytywne bądź negatywne) cechy tylko z tego powodu, że należy do pewnej grupy - niezależnie od tego, czy ta konkretna osoba rzeczywiście posiada te przymioty bądź wady. Na podstawie stereotypu uzyskujemy zatem "cenną" wiedzę, że wszyscy Grecy są leniwi, a mężczyźni cechują się agresją. Tymczasem wiedza ta nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Najcięższym grzechem stereotypu jest bowiem to, że unieważnia podmiotowość jednostki - jej odrębność, niepowtarzalność i wyjątkowość, której nijak nie da się ująć w stereotypowej roli.
Stereotypowe myślenie organów stosujących prawo oraz nieuznawanie faktu, że przemoc wobec kobiet stanowi dyskryminację ze względu na płeć, prowadzi np. do stosowania ustawy o ochronie przed przemocą domową w sposób różny w odniesieniu do kobiet i mężczyzn. Zwracał na to uwagę Europejski Trybunał Praw Człowieka. I tak np. w wyroku w sprawie Opuz przeciw Turcji z 9 września 2009 r. (skarga nr 33401/02), uznając naruszenie art. 14 konwencji, wyraźnie stwierdził, iż przemoc wobec kobiet jest formą dyskryminacji ze względu na płeć. Trybunał wskazał, że zachowanie władz (których zaniechania doprowadziły do naruszenia prawa do życia oraz zakazu tortur i nieludzkiego traktowania) podyktowane było płcią ofiar.
Pierwszoplanowym celem aktu prawa międzynarodowego, do którego treści z tak wielką ostrożnością podchodzi Ministerstwo Sprawiedliwości, jest wyeliminowanie przemocy wobec kobiet. Wskazanie na istotę tego problemu społecznego oraz podważanie stereotypów stanowią narzędzia służące temu celowi: jak uczy nieodległa nawet przeszłość, stereotypowe postrzeganie pewnych grup społecznych jest mechanizmem często prowadzącym do przemocy. Rozterki resortu można zapewne tłumaczyć pomieszaniem pojęć "tradycji" i "stereotypu". Tymczasem konwencja nakazuje eliminować tylko te tradycje, które opierają się na pojęciu niższości kobiet i (innych) stereotypach.
Niezależnie od wskazanych powyżej argumentów, świadczących jednoznacznie, iż po pierwsze Polska już od dawna jest zobowiązana do wprowadzania zasady równości płciowej, po drugie, że nie ma żadnych aksjologicznych podstaw dla istnienia stereotypów - krytykę rodzi także pogląd, iż regulacje zawarte w konwencji w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej, są niezgodne z Konstytucją RP.
Z wypowiedzi wiceministra wynika, iż jego wątpliwości budzi w szczególności zgodność niektórych regulacji omawianej konwencji z art. 18 oraz art. 30 Konstytucji RP. Wypowiedź ta, może prowadzić do zatrważającego wniosku, że wiceminister sprawiedliwości uważa zwalczanie przemocy za zagrażające rodzinie, za sprzeczne z Konstytucją RP i chrześcijańskim systemem wartości. Ponieważ w odbiorze społecznym takie wrażenie mogłoby powstać, uważamy, że minister i wiceminister sprawiedliwości powinni jak najszybciej swoje wypowiedzi sprostować.
Analiza wskazanych norm konstytucyjnych nie potwierdza bowiem w żadnym stopniu wyrażonych obaw.
Przepis art. 18 konstytucji stanowi, iż małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Przepis ten, umieszczony w rozdziale I konstytucji, jest jedną z zasad ustrojowych, wyrażających cele polityki państwa. Jak można zauważyć, o ile przepis ten dookreśla pojęcie małżeństwa, to w żaden sposób nie definiuje, czym jest rodzina. Innymi słowy, norma ta nie wskazuje - jako godnego ochrony i opieki państwa - żadnego szczególnego modelu rodziny. Artykuł 71 ust. 1 konstytucji gwarantuje szczególne wsparcie rodzinom wielodzietnym i niepełnym - konstytucja uwzględnia bowiem różnorodność istniejących form związków rodzinnych. Innymi słowy: bardzo trudno z przepisów konstytucji wywieść, iż ustrojodawca promuje jakiekolwiek postaci rodziny. Jeśliby jednak szukać pewnej wskazówki, to odnaleźć ją można właśnie w konstytucyjnej zasadzie równości. Przepis art. 18 konstytucji należy analizować w kontekście art. 32, a zwłaszcza art. 33 konstytucji.
Pierwszy z nich gwarantuje, że wszyscy są wobec prawa równi, wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a także nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Oznacza to niewątpliwie, iż każda rodzina ma prawo do takiego samego równego traktowania (z zastrzeżeniem art. 71 ust. 1 konstytucji) oraz, że jej członkowie i członkinie (z zastrzeżeniem racjonalnego zróżnicowania pozycji dzieci: art. 48 ust. 1 oraz art. 53 ust. 3 konstytucji) powinni być traktowani z poszanowaniem podmiotowego prawa jednostki do bycia równo traktowanym; zakazana jest także wszelka dyskryminacja.
Warto w tym miejscu również zauważyć, iż dodatkowo przepis art. 33 konstytucji, będący w ścisłym związku z art. 32 konstytucji, ustanawia zasadę równouprawnienia odnoszącą się do kobiet i mężczyzn w ich życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Pewne "echo" zasady równości w życiu rodzinnym odnajdziemy także w art. 18 ustawy zasadniczej, który macierzyństwo stawia na równi z rodzicielstwem (obejmującym także ojcostwo). Z powyższego wynika więc jednoznacznie, iż wyrażony w konwencji obowiązek zwalczania negatywnych stereotypów kulturowych, mający wpływ na brak równości kobiet i mężczyzn, jest zgodny z regulacjami art. 18, 32 i 33 Konstytucji RP.
Co do pojęcia godności i jego ujęcia w konstytucji, wskazać należy, iż rzeczywiście art. 30, formułujący godność jako prawo człowieka i obywatela, jest fundamentem praw i wolności zawartych w Konstytucji RP. Jednak przyrodzona i niezbywalna godność jest jednocześnie źródłem wszelkich wolności i praw człowieka, w tym przede wszystkim prawa do równego traktowania kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym politycznym, społecznym i gospodarczym. Nieuprawniona jest interpretacja, że którekolwiek z praw konstytucyjnych, którego źródłem jest godność, może stać w alternatywie (konkurencji) do tej wartości - a właśnie taką interpretację zaprezentował minister sprawiedliwości.
Należy postawić tezę przeciwną: równość jest tą wartością, która zwykle umacnia realizację wartości w postaci godności jednostki. Jednocześnie należy uznać, iż stereotyp pozwala na traktowanie jednostki z pominięciem jej podmiotowości - co jest działaniem niedopuszczalnym na gruncie art. 30 Konstytucji RP.
Przedstawiona powyżej krótka argumentacja wskazuje jednoznacznie, iż regulacje zawarte w konwencji w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej, są zgodne z Konstytucją RP, w związku z czym dokument ten powinien być jak najszybciej podpisany i ratyfikowany przez Polskę.
Najbardziej zdumiewające jest to, że przedstawiciele resortu widzą jakiekolwiek zagrożenie w próbie odejścia od stereotypu w postrzeganiu kobiety bądź mężczyzny
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000600.804.jpg@RY2@
FOT. STEFAN MASZEWSKI
Zgodnie z konwencją ONZ z 1979 roku Polska już dawno przyjęła na siebie obowiązek zwalczania stereotypów płciowych
Dr Barbara Błońska
Prof. dr hab. Małgorzata Fuszara
Dr Barbara Namysłowska-Gabrysiak
Prof. dr hab. Eleonora Zielińska
wykładowczynie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu