Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Przedwyborczy sport

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mitt Romney dostał w republikańskich prawyborach w New Hampshire 37 proc. głosów, a Ron Paul 24 proc. Razem z urzędującym prezydentem Barackiem Obamą tworzą trójkę, na którą będą w tym roku zwrócone oczy Amerykanów. A wraz z nimi całego świata. Czy powinniśmy przejmować się tym, kogo chcą wybrać obywatele USA?

Nie warto mieć złudzeń, że kandydaci przywiązują wagę do Sprawy Polskiej - ba, nawet kryzys strefy euro nie pojawia się w debatach jako temat gorący. Rok 2008 nauczył nas już jednak, że w zglobalizowanej gospodarce lepiej trzymać rękę na pulsie. Tym bardziej że same odsetki od amerykańskiego długu przekraczają wartość polskiego PKB.

Zarówno Obama, jak i Romney nie mają w planach terapii szokowej. Obama w następnej kadencji skupi się na tym, co robił do tej pory - pakiety stymulacyjne dla gospodarki - mając na uwadze głównie obniżanie bezrobocia. Ta strategia bardzo powoli zaczyna przynosić rezultaty, choć gospodarka wciąż nie może ruszyć z kopyta. Mitt Romney wypowiada się ostro przeciw wydatkom rządu federalnego, a jego 4-letni plan naprawy finansów państwa zakłada wiele obietnic cięć budżetowych. Czy 500 mld dol. oszczędności będzie tak niewyobrażalną sumą, na jaką wygląda? Nie wystarczy nawet na pokrycie zadłużenia, które obecnie wynosi ponad 16 bln dol.

Spoza głównego nurtu polityki w Stanach jest za to Ron Paul. Jego propozycje - bilion dolarów cięć w pierwszym roku i zbalansowanie budżetu w ciągu trzech lat - budzą radość wielu republikanów. Jego szanse na elekcję są jednak z owej trójki najmniejsze.

Amerykanie z reguły decydują się na reelekcję. Będzie się to wiązało z utrzymaniem status quo - ale jak długo? Ich strach przed gwałtownymi zmianami nie musi być dla nas korzystny. Jak to trafnie ujął sam Romney, wieszcząc USA los Grecji "nie ma państwa tak wielkiego, by wyratować nas". Polska z pewnością tym krajem nie będzie, warto jednak pamiętać, że to samo można powiedzieć o USA - jeżeli wpadniemy w kłopoty, Ameryka nam nie pomoże. W sumie wychodzi na to, że kolor naszej wyspy nie zależy od tego, kto zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych. Ot, sport, jak NBA. Interesujemy się, jak dobrym widowiskiem.

@RY1@i02/2012/009/i02.2012.009.186000200.803.jpg@RY2@

wojciech górski

Jan Wróbel, dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.