Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Na styku teorii i praktyki: Kto nauczy przedsiębiorczości?

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Od wielu lat mamy do czynienia z lawiną książek opisujących biografie i wrodzone cechy przedsiębiorcze liderów światowego biznesu - czego najnowszym przykładem są publikacje na temat zmarłego niedawno Steve''a Jobsa, prezesa Apple Inc. Jednak panujący od dawna pogląd o dominacji wrodzonych atrybutów przedsiębiorczych jest coraz silniej kwestionowany nie tylko przez środowiska biznesu, lecz także przez środowiska akademickie. Wskazuje się na rosnące znaczenie różnorakich powiązań między nauką, edukacją i przedsiębiorczością.

Rola tych powiązań jest od dawna doceniana w systemie edukacyjnym USA, gdzie aktualnie funkcjonuje ponad 200 różnych centrów przedsiębiorczości. Jest tam też wyraźnie dostrzegana tendencja przechodzenia od organizacji edukacji w tej sferze w formie katedr uniwersyteckich do systemu centrów rozwoju przedsiębiorczości technologicznej. Dzięki temu mogą one być nie tylko znacznie silniejsze kadrowo i finansowo, lecz także znajdować się bliżej realnych problemów praktyki gospodarczej. Wychodzi się tam z założenia, że nie wystarczy sama intuicja i zdolność do podejmowania ryzyka biznesowego. Zarządzanie jest bowiem nie tylko sztuką, lecz także rzemiosłem, którego metod, technik i umiejętności trzeba ciągle się uczyć.

Tym bardziej warto więc z uznaniem odnieść się do inicjatywy Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która uruchomiła program "Skuteczne Otoczenie Innowacyjnego Biznesu", w którego ramach między innymi powstało bardzo interesujące opracowanie "Edukacja dla przedsiębiorczości akademickiej". Jego autorzy - Jerzy Cieślik, Jacek Guliński, Krzysztof B. Matusiak, Agnieszka Skala-Poźniak - zwracają uwagę, że jedną z głównych przyczyn dużego opóźnienia i bardzo słabych powiązań między nauką a biznesem w Polsce jest ogromna luka w zakresie działalności edukacyjnej, która bardziej sprzyjałaby kształtowaniu kompetencji dla tworzenia innowacyjnych działań gospodarczych. Przedsiębiorczości i wprowadzania zmian innowacyjnych w Polsce nie tylko można, ale trzeba coraz szerzej uczyć. Jak podkreślają twórcy opracowania - proces ten nie może się ograniczać wyłącznie do uczelni ekonomicznych i szkół biznesu. Nie mogą one tu liczyć na żadną formę monopolu. Powinien on objąć wszystkie poziomy edukacyjne na kierunkach nieekonomicznych - technicznych, rolniczych, medycznych, humanistycznych i artystycznych: licencjat, studia magisterskie i doktoranckie.

Warto jednak podkreślić, że jego początki powinny mieć miejsce w szkołach podstawowych i liceach, gdzie już w dzieciach i młodzieży trzeba rozbudzać postawy kreatywne i wyobraźnię i przygotowywać je do wyzwań gospodarki rynkowej. Dobrym przykładem jest tu założona w 1919 roku amerykańska organizacja non-profit Junior Achievement Worlwide, działająca w niemal 130 krajach.

Kłopot w tym, że w Polsce brak odpowiednio przygotowanej kadry, którą trzeba będzie dopiero wykształcić. Pomimo istnienia w naszym kraju ponad 240 instytucji, które się tego zadania podjęły, to na ogół jakość ich pracy jest niestety niska. Ogromne znaczenie będzie też miało umiejętne przyciągnięcie do realizacji tego zadania przedsiębiorców - praktyków, którzy odnieśli sukces rynkowy i potrafią nie tylko dzielić się swoimi doświadczeniami, lecz także stawać się animatorami nowych działań przedsiębiorczych, będąc jednocześnie mistrzami i mentorami innych.

@RY1@i02/2012/008/i02.2012.008.13000020d.802.jpg@RY2@

Andrzej Herman profesor, dziekan Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie w SGH w Warszawie

Andrzej Herman

profesor, dziekan Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie w SGH w Warszawie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.