Nigdy nie dość populizmu, czyli znów o tzw. sprawiedliwości społecznej
Fakt, że prawie trzy miesiące temu zakończyła się kampania wyborcza i przez kolejne trzy lata nie będzie wyborów, powinien spowodować brak nowatorskich, zwykle tzw. cudownych, projektów podatkowych.
W przedświątecznym tygodniu okazało się jednak, że było to złudne oczekiwanie spokoju w tym zakresie. Oto najmłodsze na polskiej scenie politycznej ugrupowanie postanowiło wystąpić w dawno osieroconej roli obrońców ludu i zwolenników tzw. sprawiedliwości społecznej, zgłaszając projekt zdywersyfikowania skali podatkowej w podatku dochodowym od osób fizycznych przez wprowadzenie czterech stawek podatkowych, tj. 12, 18, 32 i 40 proc., przy czym ta ostatnia miałaby mieć zastosowanie do dochodów przekraczających 120 tys. zł rocznie.
Przypomnijmy, że wprowadzony od 1 stycznia 1992 r. podatek dochodowy od osób fizycznych miał wtedy trzy stawki - 20, 30 i 40 proc. W późniejszym okresie miała miejsce podwyżka stawek do 21, 33 i 45 proc., a następnie stawki te sukcesywnie obniżano, tak aby po 2005 r. dojść do obecnej skali, obejmującej dwie stawki - 18 i 32 proc. Tym samym więc ówczesny prawicowy rząd postąpił zgodnie z logiką tej części sceny politycznej i obniżył stawki podatkowe, słusznie licząc, że obniżka obciążeń podatkowych zwiększy konsumpcję i tym samym - pośrednio - napędzi koniunkturę.
Teraz jednak ugrupowanie nominalnie bardzo prawicowe pragnie uszczęśliwić polskich podatników ewidentnie populistycznym projektem podwyżki podatków, a więc pomysłem z jak najbardziej lewicowego katalogu pomysłów na powszechny dobrobyt. Uzasadnienie projektu jest też jak najbardziej populistyczne, czyli - zgodnie z oczekiwaniami - potrzeba wprowadzenia osławionej sprawiedliwości społecznej w podatkach. Zamiast więc konsekwentnie opowiedzieć się za docelowym obniżeniem stawek podatkowych, co zawsze poprawia koniunkturę gospodarczą i tym samym prowadzi do poprawy sytuacji ekonomicznej wszystkich podatników (prosta zasada, że przypływ podnosi wszystkie łódki...), pojawia się propozycja idąca w odwrotnym kierunku, a więc stwarzająca idealny bodziec do unikania zwiększonego opodatkowania wszelkimi możliwymi sposobami. Ale projektodawcy o tym nie myślą, bo i po co? Budżetem rządzi przecież ktoś inny...
Można mieć tylko nadzieję, że ten pomysł szybko umrze śmiercią naturalną, a racjonalny ustawodawca zapewni przynajmniej minimalną stabilność systemu podatkowego. I tutaj dotykamy innego, bardzo istotnego elementu państwa prawa, jakim jest zaufanie obywateli do państwa i zasada racjonalnego ustawodawcy. Pomijając już wyrażoną merytoryczną ocenę zgłoszonego pomysłu, trzeba jasno powiedzieć, że ustawiczne manipulowanie przy podatkach, zgłaszanie coraz to nowych koncepcji i wywoływanie kolejnych burz w szklance wody ani nie służy tworzeniu dobrego wizerunku państwa i jego systemu finansowego, ani nie wzmacnia u podatników obywatelskiego poczucia sensowności obciążeń podatkowych.
Manipulowanie przy podatkach i zgłaszanie wciąż nowych koncepcji nie służy tworzeniu dobrego wizerunku państwa
@RY1@i02/2012/005/i02.2012.005.07100020b.802.jpg@RY2@
Dr Janusz Fiszer, Kancelaria Prawna White & Case, Uniwersytet Warszawski
Dr Janusz Fiszer
Kancelaria Prawna White & Case, Uniwersytet Warszawski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu