Dziennik Gazeta Prawana logo

Emeryci bez prezentu pod choinką

26 czerwca 2018

Ludzie na całym świecie znają adres Rovaniemi w Finlandii. To właśnie tam trafiają listy adresowane do Świętego Mikołaja. Pracownicy poczty Świętego Mikołaja sumiennie na nie odpowiadają, chociaż nie wszystkie marzenia są spełniane. Marzenia o spełnionych marzeniach są znakomitym dodatkiem do świątecznych potraw i dekoracji. Gorzej, jeśli bajkowe myślenie pojawia się u polityków odpowiedzialnych za emerytury. A tak jest w przypadku tysięcy emerytów, którym rząd przyznawał - to znów zabierał - prawo do pracy na emeryturze bez żadnych ograniczeń. Co więcej, osoby te wciąż nie wiedzą, co je czeka w przyszłym roku. Są tylko obietnice. I jak na nie przystało, są one tylko słowami bez pokrycia.

Sprawa ciągnie się od 2008 roku. Właśnie wtedy rząd, chcąc poprawić dramatycznie niskie wskaźniki zatrudnienia osób starszych, przygotował ustawę umożliwiającą dalszą aktywność zawodową emerytów bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy. Radość emerytów była jednak przedwczesna. Tak liberalne przepisy obowiązywały tylko od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r. Szybko się bowiem okazało, że koszt takiej operacji jest zbyt duży. Około 35 tys. osób skorzystało z takiego rozwiązania. I mając zapewnioną pracę, jednocześnie otrzymywało emeryturę. Rząd więc postanowił ukrócić proceder. Od 2011 roku przywrócono obowiązek zwalniania się z pracy. Tylko osobom, które wcześniej nie musiały odchodzić z pracy, darowano dodatkowe dziewięć miesięcy. W tym czasie osoby te miały się zastanowić, czy wybierają pewną acz niską emeryturę z ZUS, czy też dalej będą pracować. Jednocześnie wprowadzono kary dla tych, co się nie posłuchali rządu. Zamiast rózgi rząd wprowadził zawieszenie wypłaty emerytur bez względu na dochód tym wszystkim, którzy do końca września nie dostarczyli świadectwa pracy.

Emeryci nie zgodzili się na takie traktowanie. Walczyli w sądach, a w ich obronie stanął Trybunał Konstytucyjny. Okazało się jednak, że przepisy te zostały uznane za niekonstytucyjne. Wyrok w tej sprawie zapadł 13 listopada 2012 r. (sygn. akt K 2/12; OTK-A 2012/11/140). Po jego publikacji w Dzienniku Ustaw, ZUS wznowił wypłatę zawieszonych świadczeń, poczynając od 22 listopada 2012 r. Nie rozwiązana została jednak sprawa zaległych pieniędzy za wcześniejszy okres. Osoby poszkodowane przez zmienione przepisy dochodziły swoich praw w sądzie. Z różnymi efektami. I tu się zaczyna najlepsza część opowieści wigilijnej. O względy emerytalnego elektoratu ubiegają się dwa konkurencyjne projekty. Pierwszy został przygotowany przez Senat. Ten dokument zakłada bowiem, że prawo do wypłaty zaległości będą mieć tylko osoby, które nabyły emerytury od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r. W praktyce prawo do zwrotu zaległych emerytur miałyby tylko osoby, które przeszły na emerytury w okresie całkowitej wolności dorabiania. Inaczej sprawę traktuje projekt rządowy. Zgodnie z nim prawo do wyrównania zyskały wszystkie osoby, które nabyły prawo do emerytury przed 1 stycznia 2011 r. Osoby te muszą mieć zawieszoną wypłatę świadczenia w związku z kontynuowaniem po 30 września 2011 r. zatrudnienia bez uprzedniego rozwiązania stosunku pracy z pracodawcą, na rzecz którego wykonywały je bezpośrednio przed dniem nabycia prawa do emerytury. Jednocześnie rząd proponuje, aby zaległe emerytury były wypłacane wraz z ustawowymi odsetkami. Który z nich zostanie uchwalony? Nie wiadomo. Co więcej, przeciąganie sprawy działa na korzyść ZUS, bowiem z powodów naturalnych liczba osób mających prawo do wyrównania będzie się zmniejszać.

Do Laponii trafiają listy ludzi mających marzenia z całego świata. Dokąd jednak mają pisać emeryci, których rządzący traktują niepoważnie. Najwyższa pora, aby politycy zrozumieli, że ponoszą odpowiedzialność za swojej czyny. Pieniądze zabrane ludziom niezgodnie z prawem muszą do nich wrócić. A rozwiązania problemu nie można przeciągać w nieskończoność, nawet najbardziej cierpliwi stracą bowiem swoją anielską cierpliwość. I wtedy zamiast kartki do Świętego Mikołaja będzie karta wyborcza. Ale wtedy to już będzie inna bajka.

@RY1@i02/2013/240/i02.2013.240.217000200.802.jpg@RY2@

Bożena Wiktorowska dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Bożena Wiktorowska

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.