Gminy rozsądniejsze od posłów
Użytkownicy polskiego internetu dość regularnie przypominają anegdotę pochodzącą jakoby z jednej z francuskich gazet. Zatrudniony w niej dziennikarz określił nasz kraj jako "świat absurdu", gdzie m.in. cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a pomimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Wymienił znacznie więcej absurdów, jakie zaobserwował nad Wisłą, ale ten zapamiętałem szczególnie. Bo miłość Polaka do samochodu stała się tak wielka, że powoli można by nas porównywać z niedościgłym wzorcem takiego uczucia w USA.
Niestety miłość, jak każde uczucie, czasem wypiera rozsądek. Wsiadamy do auta, aby podjechać 100 metrów do sklepu, samochodem wieziemy psa na spacer... To stało się już niebezpieczne... i nieopłacalne. Zauważyli to także włodarze polskich gmin, którzy najwyraźniej nie chcą rządzić wiecznie zakorkowanymi, pełnymi smogu i sfrustrowanych kierowców miastami.
Rozwiązania? Ależ są od dawna. Niewielkie Żory z woj. śląskiego przypomniały, że nie ma co się wstydzić podróży komunikacją miejską, i wolą nie pobierać za nią opłat, niż w jakikolwiek sposób zachęcać mieszkańców do ciągłego kupowania nowych aut. Zresztą te, i dotyczy to całej Polski, niezbyt często są nowe, a raczej używane i pochodzą z komisu symbolicznego już "handlarza Mirka". Ma to proste przełożenie na gęstość smogu i stan środowiska naturalnego.
A może rowery? Pisaliśmy niedawno o tym, jak funkcjonują ich miejskie wypożyczalnie. W krótkim czasie od uruchomienia np. warszawskie Veturilo zostało uznane za dziesiąty najlepszy taki system na świecie. Tysiące mieszkańców stolicy przypomniało sobie, że aby przejechać ze Śródmieścia na Mokotów, nie są skazani na auto ani na nieobliczalną komunikację miejską. Niestety jak we wspomnianej na początku anegdocie Polska pozostała krajem absurdów.
Zwykli mieszkańcy miasta do jednośladu się przekonują bardzo szybko, ale dla urzędnika najwyraźniej pozostał to symbol niskiego prestiżu. Jak podała Informacyjna Agencja Radiowa, marszałek województwa śląskiego Mirosław Sekuła uznał, że pracownicy obsługującego go urzędu nie powinni dojeżdżać do pracy rowerem. Jego zdaniem miałoby to godzić w powagę instytucji i nie pasować do pozycji urzędnika. Informacjom zaprzeczyła rzeczniczka marszałka, ale po informacji pozostał niesmak wśród mieszkańców Katowic, gdzie prywatne firmy potrafią premiować zatrudnionych w nich cyklistów.
Gdy w marcu tego roku odwiedzałem Kopenhagę, maszerowało, jeździło na rowerach bądź biegało nieomal całe niemałe przecież miasto. Jego mieszkańcy wyglądali zdrowo i pomimo okropnej pogody nie sprawiali wrażenia pogrążonych w depresji. Na szczęście to takich obywateli chcą wychować polskie samorządy. Skala inwestycji większych i średnich miast w ruch rowerowy jest naprawdę imponująca, ale gminy nie ograniczają się do tego. W poprzednim numerze pokazaliśmy, ile z nich inwestuje w popularne za Zachodzie już w latach 60. ubiegłego wieku buspasy. Wspieranie rowerów kosztem komunikacji miejskiej, a tej ostatniej kosztem starych samochodów przeciętnemu Polakowi wyjdzie na zdrowie. Jeśli podróż po mieście zamiast słuchania w korku radiowej muzyki oznaczać będzie przyjemną przejażdżkę ścieżką rowerową czy też przynajmniej oszczędność czasu w trakcie podróży buspasem w nowym autobusie, to może też obraz wiecznie niezadowolonego Polaka powoli będzie odchodził do lamusa.
Za mało jest ciągle przykładów z góry. Janusz Onyszkiewicz i Jan Lityński jako posłowie cykliści byli raczej wyjątkiem niż regułą. W kwietniu 2013 roku symboliczne stało się otwarcie stacji Veturilo pod Sejmem. Niestety przez długi czas jedynym posłem, który zamierzał z niej regularnie korzystać, był Robert Biedroń. Skoro więc politycy na najwyższym szczeblu nie mogą się oswoić z rowerami czy komunikacją miejską, to cieszmy się przynajmniej, że inaczej się rzeczy mają w naszych gminach.
@RY1@i02/2013/224/i02.2013.224.08800020a.802.jpg@RY2@
Mariusz Szulc dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Mariusz Szulc
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu