Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Najpierw pisanie kredką, potem na klawiaturze

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Co lepiej nauczy dziecko liczyć i czytać: aplikacja na iPadzie czy tradycyjna szkoła, w której używa się do nauki książek, zeszytów i długopisów? Takie dziś czasy, że każdemu, kto zaprotestuje przeciw elektronizacji edukacji, przylepia się łatkę dinozaura, ale niech tam, przyznam się: chciałbym, by w podstawówkach nie było komputerów.

Zewsząd słyszę, że tak trzeba, że teraz wszyscy, że bez internetu i tabletu nasze dzieci utkną w cywilizacyjnej próżni, że świat tak pędzi, że aby się załapać na pierwsze miejsca, trzeba być na bieżąco. Posługiwanie się aplikacjami, umiejętne wyszukiwanie informacji w sieci to dziś elementarz, jak kiedyś "Ala ma kota, a kot ma Alę". Bez niego nie ma szans na dobrą szkołę, dobry zawód, dobre życie bez mała. Ale czy to na pewno prawda?

Z jednej strony w najnowszej Diagnozie Społecznej znajduję informację, że 90 proc. polskich rodzin z jednym dzieckiem, dwójką lub trójką dzieci posiada komputer z dostępem do internetu. Co oznacza, że dzieciaki od małego są z nim na ty. Z drugiej - że co prawda w rozwiązywaniu testów nasze dzieciaki są ponadprzeciętne, jednak z analizą informacji, wyciąganiem wniosków i rozumieniem tekstu - czyli tymi bardziej tradycyjnymi umiejętnościami edukacyjnymi - nie idzie im już najlepiej. A z tyłu głowy kołacze mi jeszcze, że bonzowie z Doliny Krzemowej, najwyżsi menedżerowie z Googlea czy Applea, posyłają swoje dzieci do szkół, w których w ogóle nie używa się komputerów.

Owszem, młodzież i dorośli bez internetu w dzisiejszym świecie się nie odnajdą, skąd jednak przekonanie, że w początkowych latach edukacji komputer jest dziecku niezbędny? A może - to heretyckie, ale przecież prawdopodobne - przeszkadza?

Już nieraz daliśmy się złapać na modę. Masowo wysyłaliśmy dzieci na studia, bo przecież bez magistra nie ma pracy, a okazało się, że ta droga ma też inną metę - bezrobocie. Zlikwidowaliśmy zawodówki i technika, by teraz je odbudowywać. Dziś pakujemy elektronikę do szkół, bo wszyscy tak robią, jednocześnie biadoląc nad zanikiem czytelnictwa w jakiejkolwiek postaci. A może trzeba normalniej: najpierw nauczyć dziecko trzymać kredkę, a potem klawiaturę? Bo że odwrotna kolejność jest lepsza, nikt jeszcze nie dowiódł.

@RY1@i02/2013/197/i02.2013.197.00000020b.802.jpg@RY2@

Andrzej Andrysiak zastępca redaktora naczelnego

Andrzej Andrysiak

zastępca redaktora naczelnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.