Na razie korespondujemy. Zacznijmy wreszcie się spotykać i rozmawiać
Minister sprawiedliwości liczy na to, że nowa strategia dla wymiaru sprawiedliwości zyska szerokie poparcie. Do prac nad dokumentem nie zaprosił jednak Krajowej Rady Sądownictwa
Pod koniec lipca minister sprawiedliwości Marek Biernacki opublikował w "Rzeczpospolitej" swój artykuł na temat opracowywanego przez podległy mu resort dokumentu, który określa cele strategiczne dla wymiaru sprawiedliwości. W tekście wskazał na mnogość wizji, które mieli jego poprzednicy i które odchodziły następnie wraz z nimi. Podkreślił, że w takiej sytuacji ważne jest, by przygotowywany właśnie dokument miał jak najszersze poparcie wszystkich zainteresowanych stron.
Nie sposób zaprzeczyć tej oczywistej tezie, lecz na obecnym etapie należy chyba podejść z dużą dozą ostrożności do deklaracji pana ministra, który np. zwrócił uwagę na istotną rolę Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Jednakże ani KRS, ani organizacje sędziowskie nie uczestniczyły w tworzeniu wspomnianego dokumentu. W skład zespołu pracującego nad strategią wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratury Generalnej, Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury oraz Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
O nas bez nas
Celem prac zespołu ma być określenie długofalowej polityki dla wymiaru sprawiedliwości, opartej, według zapewnień ministra, na uzgodnieniach ze środowiskiem. Skoro takie jest założenie, to dlaczego tworząc zespół, pominięto KRS jako konstytucyjny podmiot reprezentujący wymiar sprawiedliwości, a szczególnie sądownictwo? Oczywiście KRS i organizacje sędziowskie (w tym Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia") dostały dokument do zaopiniowania, ale czy nie byłoby celowe, by mogły od początku wziąć czynny i realny udział w jego tworzeniu?
SSP "Iustitia" od wielu lat głosi postulaty w zakresie reform sądownictwa, w szczególności jego usprawnienia i zwiększenia efektywności. W tym celu zaproponowało zwołanie okrągłego stołu dla wymiaru sprawiedliwości z udziałem przedstawicieli wszystkich władz, a także środowisk naukowych, prawniczych oraz organizacji pozarządowych. W naszej ocenie istnieje też potrzeba powołania specjalnej komisji kodyfikacyjnej, zadaniem której byłoby opracowanie całkowicie nowych projektów ustaw regulujących kompleksowo funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.
Określanie strategii dla wymiaru sprawiedliwości bez udziału przedstawicieli władzy sądowniczej (są tam wprawdzie reprezentanci Krajowej Szkoły Sądownictwa, ale instytucja ta podlega Ministerstwu Sprawiedliwości) budzi obawy, że wypracowany dokument podzieli los poprzednich, stworzonych przez poprzedników Marka Biernackiego - będzie służył tylko doraźnym celom politycznym i odejdzie w niepamięć z chwilą zmiany osoby kierującej resortem sprawiedliwości.
Doraźne cele
Bez szerokiej debaty nie da się wypracować sprawnie funkcjonującego modelu sądownictwa. Musimy odejść od sposobu uzgadniania tak ważnych dla państwa projektów poprzez wymianę korespondencji. Powinnyśmy odważyć się na prawdziwą dyskusję w wielkiej sali. Oczywiście byłaby ona przedsięwzięciem ambitnym i trudniejszym niż tylko stworzenie projektu w wąskim gronie i wysyłanie gotowego materiału do konsultacji. Skoro jednak zamiarem pana ministra jest stworzenie długofalowej strategii, to może warto uwzględnić postulaty środowiska sędziowskiego w tym zakresie?
Zawartą w omawianym artykule Marka Biernackiego zachętę do dyskusji strategicznej należy oczywiście ocenić pozytywnie. Zaznaczyć jednak trzeba, że dotychczasowa polityka władzy wykonawczej, w tym kilku byłych ministrów sprawiedliwości zmierzała w kierunku dokładnie przeciwnym - przeprowadzania reform sądownictwa bez wysłuchania postulatów środowiska sędziowskiego.
Jednym z przykładów jest opracowany kilka lat temu przez nasze stowarzysznie projekt zmian w procedurze karnej, które, w naszej ocenie, pozwoliłyby na przyspieszenie i usprawnienie procesów sądowych. Ministerstwo dostało do ręki, bez ponoszenia żadnych kosztów, gotowe propozycje. Zostały one stworzone pro publico bono dużym nakładem sił i wolnego czasu przez zespół sędziów, którzy problemy wymiaru sprawiedliowści znają nie tylko z teorii i rozpraw naukowych, ale borykają się z nimi na co dzień, orzekając na pierwszej linii frontu w sądach pierwszej instancji.
Niestety inicjatywa ta nie znalazła uznania w oczach ministerstwa i działającej przy nim Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. W lakonicznie uzasadnionej opinii uznano wiekszość propozycji za niezasługujące na aprobatę i nie uwzględniono nawet próśb sędziów o spotkanie umożliwiające im przedstawienie swoich racji. Co ciekawe, w późniejszym projekcie komisji znalazło się kilka rozwiązań podobnych do tych, które w dokumencie Iustitii zostały uznane za niezasadne. Świadczyć to może o tym, że tak naprawdę problem leżał nie w słabości przedstawionych propozycji, lecz w braku woli do szerszej i realnej współpracy z przedstawicielami środowiska sędziowskiego.
Jeszcze bardziej jaskrawym przykładem braku takiej chęci było wprowadzenie kilka lat temu, wbrew opinii Krajowej Rady Sądownictwa, nowej drogi dojścia do zawodu sędziego. Zmiana poprzedniego systemu była konieczna z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował sprawowanie władzy sądowniczej przez asesorów sądowych. Nasze środowisko od początku było jednak przeciwne forsowanemu modelowi, w ramach którego nominacje sędziowskie miały dostawać osoby bez sprawdzonych kwalifikacji do orzekania. 13 marca 2008 r. Krajowa Rada Sądownictwa wyraziła zdanie, że zasadne jest utworzenie nowego stanowiska sędziowskiego. Pozwoliłoby ono aplikantowi sądowemu sprawdzić się w procesie orzekania o ograniczonym zakresie kognicji, a osobom egzaminującym go dostatecznie zweryfikować jego wiedzę i kwalifikacje.
Niestety jednak stanowisko to nie zostało uwzględnione. Dziś, po kilku latach funkcjonowania wprowadzonej wbrew środowisku sędziowskiemu reformy, przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości mówią o konieczności przeprowadzenia kolejnej.
Koszty nieudanych reform
Najpierw zatem dokonano, pomimo protestów sędziów, niezwykle istotnej ustrojowej zmiany w systemie sądownictwa powszechnego, która wywracała do góry nogami cały działający od dawna system dochodzenia do zawodu sędziego. Dziś przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości mówią o tym, jak ważne jest, aby przed nominacją na sędziego znać nie tylko oceny z egzaminów kandydata, lecz także jego postawę moralno-etyczną, zaangażowanie w pracę, wiedzieć, jak zachowuje się na sali i w życiu.
Wydaje się jednak, że można było dojść do tego przekonania bez ponoszenia kosztów nieudanej reformy.
Zdaniem SSP "Iustitia", najliczniejszego stowarzyszenia sędziów w Polsce, należy unikać podobnych przypadków w przyszłości i zacząć kadencję nowego ministra od prawdziwego dialogu. Zaraz po powołaniu nowego szefa resortu sprawiedliwości zwróciliśmy się do niego z prośbą o spotkanie. Liczymy na to, że pan minister znajdzie na nie czas i owe strategiczne konsultacje nabiorą charakteru rzeczywistego.
Potrzebna jest specjalna komisja kodyfikacyjna, która opracuje całkowicie nowe projekty ustaw kompleksowo regulujących funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości
@RY1@i02/2013/157/i02.2013.157.07000020a.803.jpg@RY2@
fot. materiały prasowe
Barbara Zawisza, sędzia, wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"
Barbara Zawisza
sędzia, wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu