Leszek Balcerowicz odpowiada Ewie Łętowskiej
W wywiadzie z 7-9 czerwca br. pt. "Prawo to nie tylko zakazy i nakazy" prof. Ewa Łętowska sformułowała kilka uwag odnośnie do pewnych fragmentów mojego wprowadzenia do książki "Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów", która ukazała się w końcu ubiegłego roku. Biorąc pod uwagę znaczenie prof. Ewy Łętowskiej w naszym życiu intelektualnym i publicznym, chciałbym te uwagi skomentować:
1. Wstęp odnosi się do fundamentalnej kwestii ograniczeń wolności w relacji: jednostka - państwo, a nie do pojęcia prawa jako takiego. Przy takim ujęciu powinno być raczej oczywiste, że mówimy o tej części państwowego prawa, które sferę wolności ogranicza, a nie o całym prawie. Podobnie postępują zresztą znakomici - i cytowani w pracy - filozofowie, jak J.S. Mill. Krytykę prof. Łętowskiej odnośnie do mojego skromnego wstępu można by więc również odnieść do wielkiego eseju J.S. Milla "O wolności". A zatem wytykanie mi, że prawo to nie tylko nakazy i zakazy, wynika z błędnego odczytania przez prof. Ewę Łętowską problemu, jakim we wstępie się zajmuję.
W tej mierze, w jakiej prawo obejmuje normy dyspozytywne, to nie dotyczy kwestii ograniczeń wolności. A wobec tego krytyka prof. Łętowskiej wymierzona jest - w tym punkcie - w fałszywy cel. Zgadzam się jednak, że - dla uniknięcia nieporozumienia - warto to wyraźnie zaznaczyć.
2. Jeśli natomiast prawo ma postać administracyjnych regulacji, które - pod groźbą określonych sankcji - ograniczają swobodę umów, to już nie jest "fantomem". Aby to zrozumieć, trzeba oderwać się od analizy samych tekstów, a zająć się analizą skutków rozmaitych ograniczeń w świecie rzeczywistym. Tym zajmuje się m.in. Law and Economics, czyli ekonomiczna analiza prawa, która w Polsce jest w powijakach, ale zaczyna się rozwijać (polecam Stowarzyszenie Ekonomicznej Analizy Prawa). Badania administracyjnych regulacji w dziedzinie prawa pracy pokazują, do jakich ludzkich dramatów może prowadzić doktryna "słabszej strony" - do wysokiego bezrobocia, szczególnie wśród ludzi młodych (vide Hiszpania, Grecja, Portugalia, Włochy). Wieloletnie badania OECD ("Jobs study") pokazują, że silna ochrona przed zwolnieniem słabszej strony (pracownika), zwiększając ryzyko zatrudnienia - prowadzi do podwyższonego bezrobocia. Żadne epitety typu "fałszywy fundament" nie są w stanie przysłonić wymowy solidnych badań empirycznych. Pracownicy, ekonomiści i politycy powinni więc przemyśleć bezrefleksyjne przyjmowanie doktryny słabszej strony.
Powyższe uwagi w niczym nie umniejszają mojego szacunku wobec prof. Ewy Łętowskiej.
Z poważaniem Leszek Balcerowicz
OECD dowiodła, że ochrona przed zwolnieniem pracownika prowadzi do zwiększenia bezrobocia
Leszek Balcerowicz
były prezes NBP i były wicepremier, przewodniczący fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu