Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Polska sprawiedliwość jest niczym grobowiec, z którego życie uciekło

Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Wiadomo, że w tej części świata znacznie łatwiej przychodzi spektakularne odwracanie biegu rzek niż produkowanie pożytecznych trybików. Ostatni ministrowie sprawiedliwości nie byli wolni od tych przypadłości

"Nie chcę być ministrem sprawiedliwości, ale chciałbym zostać ministrem od pomarańczy" - miał kiedyś odpowiedzieć pewien zacny człowiek na ofertę wprowadzenia się do budynku w Alejach Ujazdowskich. Premier podobno dobrotliwie tłumaczył, że w Polsce nie można zostać ministrem od pomarańczy, bo u nas nie ma pomarańczy. "A sprawiedliwość jest?" - usłyszał wówczas.

Ministrowie

Każdy nowy minister sprawiedliwości, zamiast po prostu zadbać o poczucie, że żyjemy w sprawiedliwym kraju, zabierał się do zmieniania wszystkiego, co dotychczas jako tako funkcjonowało, ale tylko w części dotyczącej prawników. Nie dotykał zwykle niczego, co byłoby bliżej obywateli. Wiadomo, że w tej części świata znacznie łatwiej przychodzi spektakularne odwracanie biegu rzek niż produkowanie pożytecznych trybików. Także ostatni ministrowie nie byli wolni od tych przypadłości, chociaż mówili tylko o sprawiedliwości dla obywateli.

Obywatele

Obywatele nie mają poczucia sprawiedliwości. Długo na nią czekają. Jest koszmarnie droga. Niezrozumiała. Czasem podejrzana. Minister tym się powinien zająć. Dwie sprawy mogą mieć znaczenie zasadnicze: obniżenie kosztów opłat i budowanie zaufania do wymierzanej sprawiedliwości. Opłaty sądowe w Polsce należą do najwyższych w Europie. Stanowią w istocie haracz za to, że obywatele zdecydowali się spierać przed sądem, zamiast załatwić wszystko samodzielnie. Zbyt wiele osób musi rezygnować z sądu, bo ich autentycznie nie stać, albo nie opłaca się inwestować w opłaty, które następnie zostaną zwrócone po latach, w nominalnej kwocie i nie w pełnej wysokości zapłaconego wynagrodzenia pełnomocników. Opłaty sądowe są traktowane jak wsparcie dla budżetu. Strona, nawet wygrana, nie odzyska jednak nawet tego, co zainwestowała. Opłaty i wynagrodzenia pełnomocników, system ich pobierania i rozliczeń trwają w oderwanej od rzeczywistości fikcji. Tendencja europejska jest dokładnie odwrotna. Prawo do sądu jest coraz bardziej prawem, które powinno być zapewniane nieodpłatnie, w ramach powszechnych danin ponoszonych na rzecz państwa. Obniżenie kosztów sądowych to dla władzy publicznej obowiązek, nie postulat obywatelski.

Aby obywatele rozumieli, co ich spotyka w sądach, potrzebna jest życzliwa procedura nastawiona, nie na zastawianie pułapek na strony, ale na zrozumiałe, należycie uzasadnione rozstrzygnięcia. Przykładem kompletnego oderwania od celu działania sądów jest dyskutowana właśnie propozycja nałożenia na strony obowiązku dodatkowej opłaty za sporządzanie uzasadnień. W ramach 5 proc. wartości sporu nie da się już napisać uzasadnienia? Trzeba dodatkowo złupić obywatela i pokazać mu miejsce w szeregu? W obecnych procedurach strona i jej pełnomocnik przeszkadzają sądowi. Od lat zmiany przepisów wymyślają komisje kodyfikacyjne, a psują posłowie. Pierwsi zapatrzeni w teoretyczne wizje, drudzy z niewiedzy - solidarnie rozmontowują to, co sprawdzało się przez lata. Może czas na nieco inne przygotowywanie nieuchronnych przecież zmian? Kiedy rząd Wielkiej Brytanii chciał zreformować system pomocy prawnej, powołał niezależną komisję złożoną w większości z nieprawników, uważnie ich wysłuchał i przeforsował ich pomysły.

Konieczne jest domknięcie systemu pomocy prawnej z urzędu, który winien być nie pozorny, ale autentyczny na każdym etapie postępowania. Trzeba wreszcie zapewnić przedsądową pomoc prawną. Pozostajemy chyba jedynym krajem w Europie, w którym niezamożny obywatel nie może skorzystać z pomocy prawnej państwa, zanim skieruje się do sądu.

Sprawiedliwość kuleje przez brak szacunku do prawa i niechęć do korzystania z pomocy prawnej, wymieszaną z umiłowaniem znachorstwa. Trzeba propagować korzystanie z pomocy prawnej. Trzeba powiększyć rynek usług prawnych. Tego zadania nie podźwignie nikt poza władzą publiczną. To zadanie w interesie obywateli, bo świat jest coraz bardziej skomplikowany, ale także w interesie tysięcy młodych prawników, których politycy mamili eldorado, a potem pozostawili samych.

Sędziowie

Zapaść wymiaru sprawiedliwości łatwo tłumaczyć niesprzyjającym otoczeniem, brakiem pieniędzy albo ich marnotrawieniem. Dobrą wymówką są też nieustanne reformy miotające się od ściany do ściany. Jednak wezwanie - są jeszcze sądy w Berlinie - sprawdziło się w czasach niespecjalnie sprzyjających niezależności myślenia. Wiele więc zależy od odwagi i profesjonalizmu sędziów. Tylko to nie mogą być sędziowie urzędnicy, reagujący na telefony z ministerstwa jak zastrachany zając pod miedzą. Wielu jest wspaniałych sędziów i ich głos musi być brany pod uwagę. Trzeba go tylko słuchać. Dotychczas minister zwykle wiedział lepiej.

Adwokaci i radcy

Europa walczy o zachowanie konkurencyjności. Wszędzie lawinowo wzrasta liczba prawników. Uprawnienia do świadczenia pomocy prawnej uzyskali nieprawnicy. Zwiększa się dostępność usług i obniża ceny (przywołam tylko przykład brytyjskiej regulacji zwanej Tesco Law, która miała sprawić, że pomoc prawna powinna być tak łatwa i dostępna jak kupienie puszki fasoli w supermarkecie). Niedługo w sieciach punktów sprzedaży pomocy prawnej porad będą udzielali młodzi ludzie ubrani w firmowe T-shirty, a poza systemem sieciowym pozostaną tylko ekskluzywni adwokaci do spraw sądowych, rzadcy specjaliści i kancelarie prowadzące obsługę przedsiębiorców. Oraz jakieś mamuty i dziwolągi w miejscach zapomnianych.

W Polsce te zjawiska sprowadzono do trywialnego zachłyśnięcia się otwarciem zawodów prawniczych sprzed kilku lat i dopełniającej je podobno deregulacji. Brakuje jednak refleksji na temat tego, co począć ze zwiększającym się ryzykiem błędów i nieuczciwości, różnicowaniem się reguł, takich jak: bezpieczeństwo, konkurencyjność, tajemnica zawodowa, co oznacza, że każda z grup aktywności publicznej i zawodowej - konsumentów, sektora publicznego i przedsiębiorców - być może powinna mieć dedykowaną dla siebie i odrębnie zorganizowaną, wedle odrębnych reguł, grupę prawników czyli zawód prawniczy tylko dla niej (co postulował już raport Komisji Europejskiej z 2005 r. przygotowany przez Nelli Kroes).

Samorządy

Rozregulowane zasady wykonywania poszczególnych zawodów, nieustannie poddawanych kolejnym reformom, zniwelowały znaczenie samorządów zawodowych, co zniweczyło resztki nadzoru nad ich wykonywaniem i wywołały także utratę niezależności oraz bezhołowie naruszeń zasad deontologicznych i etyki wykonywania zawodów. Nie wystarczą zmiany dotyczące samych postępowań dyscyplinarnych. Trzeba uregulować wspólne zasady, które powinny obowiązywać wszystkich uczestników profesjonalnego systemu pomocy prawnej, w tym zasady docierania do klientów, pozyskiwania zleceń, ubezpieczeń. To zadanie władzy publicznej, bo musi dotyczyć wszystkich profesjonalistów - dla zachowania równych szans na konkurencyjnym rynku.

Przyszłość

Wymiar sprawiedliwości nie zauważył, że świat mu dawno uciekł. Pozostał skansenem, i to nie materialnym bo gadżetów w sądach jest sporo ale mentalnym. Polska sprawiedliwość jest nadal bliższa odprawianiu nabożeństw niż odpowiadaniu na potrzeby obywateli. Pewne kroki zostały poczynione, ale jakby trochę nieświadomie - zainwestowano w maszyny zamiast w ludzi. Może trzeba się odwołać do doświadczeń II Rzeczypospolitej i wezwać najlepszych ze wszystkich środowisk prawniczych do zaangażowania w zaprojektowanie i przeprowadzenie zmiany na ówczesną miarę? Na miarę obecnych wyzwań.

"A sprawiedliwość jest?" - zapytano. Gdyby kierować się kryterium zestawienia sprawiedliwości z dostępnością pomarańczy, to w składzie rządu już dawno powinien być minister od cytrusów, a od ministra sprawiedliwości należałoby wymagać dorównania tamtemu. Tego wymagałem od poprzednich ministrów. Tego wymagam od obecnego.

Mam coraz mniej cierpliwości, by oczekiwać tego samego od... następnego.

@RY1@i02/2013/093/i02.2013.093.07000020a.802.jpg@RY2@

Fot. wojtek górski

Andrzej Michałowski, adwokat z kancelarii Michałowski Stefański

Andrzej Michałowski

adwokat z kancelarii Michałowski Stefański

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.