Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Bezkarny Kalicyklista

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kali ukraść krowa - dobrze, Kalemu ukraść krowa - niedobrze. Punkt widzenia Kalego zależy od punktu siedzenia. Konkretnie na siodełku rowerowym. Z niego widać jakby inaczej - europejsko, ekologicznie, z powiewem wolności i postępu.

Kali upaja się sukcesem, od kiedy dwa lata temu nowelizacja prawa o ruchu drogowym dała mu więcej praw na drodze. Kali nazwał to powrotem do normalności, z której korzysta bez ograniczeń. Bo może. Ma już pierwszeństwo na drodze rowerowej? Ma. To niech teraz zaścianek pocący się w zasmrodzonych autach uważa, jak Kali znienacka wjeżdża z impetem na przejście. Może Kali z całą rodziną telepać się rowerami środkiem drogi, a nie jechać jeden za drugim? Może. To niech teraz nierozgarnięci automobiliści pokornie jadą za nimi. Bo Kali przecież tylko korzysta ze swoich praw. A obowiązkiem kierowców jest je honorować.

No właśnie, Kali ma prawa, ale z obowiązkami jakoś mu nie po drodze. Upojenie Kalego i jemu podobnych zaczyna być problemem dla czterokołowego zaścianka. Rośnie liczba drogowych kolizji, które - z pewnością skutkiem nie tylko nowo nabytej normalności, lecz także większej liczby jednośladów - powodują rowerzyści. Sęk w tym, że jednym z obowiązków zaścianka jest wykupywanie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, którego to obowiązku Kali nie ma. Jak niepostępowy obywatel zawadzi swoim autem inne auto, właściciel tego drugiego dość szybko z pieniędzy ubezpieczyciela tego pierwszego blachę wyklepie i pomaluje. Jak Kali wgniecie rowerem komuś drzwi, właściciel uszkodzonego samochodu może sobie pójść co najwyżej do sądu. I zamiast góra 30 dni, tak jak to najczęściej załatwiają ubezpieczyciele, na pieniądze nakazane wyrokiem sądu może poczekać dwa lata.

Równość praw i nierówność obowiązków uczestników ruchu drogowego zgrzyta. Nie jestem pewien, czy akurat wprowadzenie obowiązkowego OC dla rowerzystów to dobry pomysł. Jednak widząc, jak negatywne i nerwowe reakcje wzbudza u cyklistów nawet nieśmiała wzmianka o takim rozwiązaniu, przed oczyma staje Kali wrzeszczący, że mu kradną krowę. To popadanie z jednej skrajności w drugą. Kiedyś kierowcy straszyli rowerzystów, dziś to rowerzyści zaczynają straszyć kierowców. Tylko dlaczego mogą to robić właściwie bezkarnie? Bo kolego Kali, ukraść krowa zawsze niedobrze. Zawsze.

@RY1@i02/2013/083/i02.2013.083.00000020a.802.jpg@RY2@

Rafał Drzewiecki sekretarz redakcji

Rafał Drzewiecki

sekretarz redakcji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.