Potęga energii biurokratów
W energetyce Polska jest potęgą. Niczym Rosja, która ma nawet ministerstwo energii. Że Niemcy czy Francja nie mają? Cóż z tego, pewnie nie przykładają zbyt wielkiej wagi do bezpieczeństwa energetycznego na swoich terytoriach. My przykładamy! Wynieśmy więc energetykę na piedestał administracyjny, utwórzmy specjalny resort albo powołajmy chociaż pełnomocnika rządu ds. energii. Od tego nam, zwykłym obywatelom, będzie lżej. Rachunki będziemy płacić niższe, będziemy wiedzieć, pod jakim warszawskim budynkiem możemy protestować albo wspierać budowę elektrowni jądrowej, dowiemy się wreszcie, czy stawiać na własną inicjatywę w kwestii źródeł energii (budować wiatraki i solary, wykorzystywać warunki geotermalne), czy może jednak liczyć przede wszystkim na państwo. O ile o tym pierwszym przeciętny Polak marzy, o tyle reszta w zasadzie w ogóle go nie interesuje. Zżyma się za to, gdy słyszy, że z jego podatków będzie finansowany kolejny urząd, a on będzie miał z tego figę. Zupełnie nie wiadomo dlaczego, bo przecież zyska pewność, że ten urząd zagwarantuje mu dopływ energii do domu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.