Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Luxleaks - ciąg dalszy nastąpi

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Z każdego kryzysu i z każdej afery jest jakiś pożytek. Z podatkowej - tej najsłynniejszej w ostatnich tygodniach - także. Komisja Europejska zwróci się do krajów członkowskich o przedstawienie informacji o umowach (porozumieniach) podatkowych zawieranych z poszczególnymi przedsiębiorstwami. Chodzi o to, by ustalić, gdzie i jakie ulgi przyznano tym ostatnim, a więc - czy tylko Luksemburg pozwalał unikać danin w czasach, gdy UE i wielu jej członków zabiegało o uszczelnienie systemu, walkę z rajami podatkowymi i profiskalne zmiany w unijnych regulacjach, czy byli też inni. Dane na ten temat wskażą, kto oficjalnie mówił jedno, a nieoficjalnie robił coś zupełnie innego, i to zapewne w zgodzie z wszelkimi możliwymi (zarówno krajowymi, jak i unijnymi) przepisami.

Oczywiście, że podejrzany jest nie tylko Luksemburg. Pewne domniemania, choćby w związku z wszczętymi wcześniej przez KE postępowaniami, już istnieją. Dotyczą Irlandii czy Holandii. Zwłaszcza ta ostatnia znana jest, podobnie jak Wielkie Księstwo, z przyjaznego traktowania podatników i pojawia się w różnych strukturach optymalizacyjnych, także tych z udziałem polskich firm. Komisja chce mieć pełen obraz sytuacji. Dobrze by było, żeby europejscy podatnicy też mieli. Zwłaszcza że przy różnych okazjach tak dużo im się mówi o tym, że wszelkie preferencje (podatkowe czy inne) stosowane w jednym miejscu zaburzają konkurencję na całym obszarze Wspólnoty - i że to niedopuszczalne.

Polska też zapewne w odpowiednim czasie takie informacje zaprezentuje, choć należy się spodziewać, że nie będzie to nic ponad oświadczenie, że nikomu w naszym kraju nie okazywano i nie okazuje się szczególnych względów podatkowych (może wyjąwszy ulgi związane z dużymi inwestycjami?). Jeśli jednak z jakiegoś powodu wyszłoby na to, że prawda jest inna, mielibyśmy kolejną - tym razem miejscową - aferę.

Druga, jeszcze ciekawsza, strona medalu. Luksemburg nie czuje się dobrze w roli (jedynej) czarnej owcy i próbuje poprawić wizerunek. Deklaruje, że przekaże każdemu zainteresowanemu krajowi listę firm, z którymi zawierał umowy, uwalniające je od podatku. Częściowo ta lista jest już znana, co jest zasługą dziennikarskiego śledztwa. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że liczy znacznie więcej pozycji, niż wynika z prasowych doniesień. Zresztą już po pierwszych publikacjach okazało się, że porozumień z globalnymi korporacjami jest więcej, niż się pierwotnie wydawało. Może więc być ich sporo więcej także w przypadku mniejszych przedsiębiorstw.

To chyba oczywiste, że polski fiskus powinien wystąpić o takie dane i starannie przeanalizować, czy rzeczywiście w żadnym przypadku nie jest w stanie odzyskać choćby części utraconych danin. Co ważniejsze jednak - czy wspomniana lista, być może wzbogacona o szczegóły na temat konkretnych rozwiązań, nie byłaby dobrą ściągą i wskazówką, w których przypadkach należy pomyśleć w pierwszej kolejności o użyciu klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania (antyabuzywnej)? Wprawdzie ta jeszcze nie obowiązuje, ale jej wejście w życie jest tylko kwestią czasu. Jest przecież jednym z najważniejszych elementów nowelizacji ordynacji podatkowej, nad którą prace są już bardzo zaawansowane (dokument w styczniu ma trafić do Sejmu). Koniec przyszłego roku to chyba najbardziej odległy termin, w którym klauzula powinna być już częścią naszego porządku prawnego. Jasne jest też, że umowy zawierane z Luksemburgiem nie miały jako takie żadnych celów gospodarczych poza jednym - zmniejszenie lub wyeliminowanie obciążeń podatkowych. Jeśli więc nie w takim przypadku, to w jakim regulacje antyabuzywne miałyby mieć zastosowanie?

@RY1@i02/2014/250/i02.2014.250.183000200.802.jpg@RY2@

Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej

Krzysztof Jedlak

 szef Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.