Ile naprawdę zarabiają urzędnicy
Niezależnie, czy uważamy za konieczne, aby to państwo dostarczało służbę zdrowia lub emerytury, czy nie, jest jedna rzecz, co do której możemy się wszyscy zgodzić - robi to drogo i nieefektywnie. W tym roku co prawda ekonomista Mike Konczal pisał, że koszty administracyjne urzędów państwowych zajmujących się przekazywaniem świadczeń z reguły są dosyć niskie. Stanowią 1-8 proc. ogółu wydatków poszczególnych programów socjalnych, co daje średnią ok. 5 proc. On jest jednak Amerykaninem, a jak wiadomo, Amerykanie wszystko robią lepiej i taniej, i właśnie dlatego to oni są najbogatszą gospodarką świata, a nie my. Siedziby NFZ i ZUS znajdują się w pałacach, pensje w nich są niebotyczne (urzędnicy zarabiają więcej niż średnia krajowa), a to wszystko przeplatane jest drogimi konferencjami.
Choć ta tabloidalna wizja opiera się na faktach, to jednak przyrównanie wydatków administracyjnych do całości obrotu tych instytucji tego obrazu nie potwierdza. To prawda, że ZUS wydaje nawet 2 mld zł na pensje, a ogólnie na koszty administracyjne aż 4 mld zł. Te liczby słusznie wydają się olbrzymie, ale kurczą się niemiłosiernie, biorąc pod uwagę, że ZUS ma do obsłużenia aż 15 mln ubezpieczonych, którym wypłaca ponad 180 mld zł. Nawet jak odejmiemy od tego ok. 50 mld zł dotacji z budżetu (inaczej zaniżalibyśmy koszty poboru tych pieniędzy), to i tak widać, że mimo swej rzekomej marnotrawności ZUS przekazuje nam ponad 97 proc. tego, co do niego wpłynie. NFZ chwali się jeszcze lepszą statystyką. Ponad 700 mln zł wydatków administracyjnych robi wrażenie, ale blednie przy blisko 70 mld zł ogółu wydatków. Tak, raptem jeden procent to wydatki administracyjne. Strona Comparis.ch pozwala nam porównać jakość usług ubezpieczycieli zdrowotnych w najbardziej urynkowionym pod tym względem kraju w Europie - Szwajcarii. Przy wydatkach administracyjnych danego ubezpieczyciela mamy komentarz, że uznawany jest on za efektywny w tej kategorii, jeśli na administrację wydaje mniej niż 4,2 proc. ogółu wydatków. Ponad cztery razy więcej niż nasz poczciwy NFZ!
Należy naturalnie patrzeć rodzimym instytucjom na ręce i wytykać im różne inne wady. Ale o ile nasze pieniądze mogą być marnowane w inny sposób, to możemy być spokojni, że raczej nie będzie to z powodu pensji i limuzyn urzędniczych.
@RY1@i02/2014/246/i02.2014.246.000002700.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu