Embargo to dopiero początek
Problemów firm z sektora spożywczego, które zostały dotknięte rosyjskim embargiem na unijną (rzecz jasna, przede wszystkim polską) żywność, nie sposób nie doceniać. O tym, jak są istotne, świadczą choćby starania rządu o to, by znaleźć innych odbiorców towarów, których nie chcą już od nas kupować Rosjanie.
Ale warto pamiętać, że artykuły spożywcze stanowiły w 2013 r. tylko kilka procent naszego eksportu (choć wśród pojedynczych produktów jabłka są na czołowym miejscu). Nieco ponad jedna czwarta to maszyny, niemal taki sam udział mają w sumie produkty przemysłu chemicznego i pojazdy. Dla ich wytwórców kluczowa jest kondycja rosyjskiej gospodarki i to, czy odbiorcy stamtąd będą w stanie nadal u nas kupować. Tymczasem Rosja wchodzi właśnie w recesję, a rubel bije rekordy słabości - wczoraj pierwszy raz w historii za dolara trzeba było zapłacić w Rosji ponad 60 rubli. Złoty od początku roku zyskał do rubla ponad 70 proc., co - łagodnie mówiąc - nie poprawia konkurencyjności naszych eksporterów (inna sprawa, że podobny problem ma właściwie cały świat).
Nic więc dziwnego, że cały nasz eksport do Rosji (liczony w dolarach) był w pierwszych dziesięciu miesiącach tego roku o ponad 10 proc. mniejszy niż rok wcześniej. Ten rynek przynajmniej na pewien czas będzie dla nas w dużym stopniu stracony. Nawet gdyby Rosjanie natychmiast odwołali embargo, niewiele by to pomogło.
@RY1@i02/2014/243/i02.2014.243.000000200.802.jpg@RY2@
Łukasz Wilkowicz redaktor Dziennika
Łukasz Wilkowicz
redaktor Dziennika
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu