Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Godziwe, czyli jakie

13 listopada 2014
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Wynagrodzenie powinno być godziwe. To często powtarzana teza w uzasadnieniach orzeczeń sądowych kwestionujących wysokość wynagrodzeń przewidzianych w umowach o pracę, kwalifikowanych jako zbyt wysokie. I to nawet w odniesieniu do firm prywatnych.

O ile na poziomie ogólnym trudno podważyć jej słuszność, o tyle ocena konkretnego przypadku już nie jest taka prosta. Nie zgadzam się, i to zasadniczo, z próbami ustalania granic godziwości, odpowiedniości, uczciwości, rzetelności i sprawiedliwości wynagrodzenia - przy zastosowaniu powtarzanych najczęściej kryteriów, takich jak: rodzaj, ilość i jakość świadczonej pracy.

Mnie też się nie podoba narastająca od ponad trzech dziesięcioleci tendencja rozwarstwiania wynagrodzeń, która w sferze stosunków pracy przybrała nieoczekiwane rozmiary i to niemal na całym Zachodzie. Jednak czy środkiem, który ma zapobiegać temu zjawisku, a przynajmniej je ograniczać, jest sądowe egzekwowanie zasady godziwości wynagrodzenia za pracę? Przecież w braku konkretnych i obiektywnych punktów odniesienia dla oceny, czy wynagrodzenie jest godziwe, a więc należne, właściwe, odpowiednie, rzetelne, uczciwe i sprawiedliwie - rozstrzygnięcia będą nieuchronnie nacechowane subiektywizmem ocen. Ujmując rzecz najkrócej, będą wynikiem światopoglądu i wyznawanego systemu wartości osoby dokonującej oceny prawnej. A to już domena aksjologii.

Załóżmy następującą sytuację: prowadzimy świetnie prosperującą firmę. W pracy wspiera nas asystent, który załatwia wszelkie czynności techniczne i organizacyjne. Robi to sprawnie, jest niezawodny. Nauka nigdy nie była jego pasją, dlatego po ukończeniu gimnazjum nie pobierał już żadnych nauk. Mamy do niego pełne zaufanie. Załóżmy, że płacimy mu kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie i 100 tys. zł rocznej premii. Zarabia trzydzieści razy więcej niż pracownik sklepu, 20 razy więcej niż jego odpowiednicy (asystenci menedżerów) w innych firmach, dziesięć razy więcej niż profesor uniwersytetu, dwa razy więcej niż sędzia Sądu Najwyższego, premier i prezydent RP, tyle samo co celebryta telewizyjny, dwa razy mniej niż piłkarz naszej piłkarskiej ekstraklasy itd. itp. W umowie ma zagwarantowany 12-miesięczny okres wypowiedzenia i sowitą odprawę. Czy jego wynagrodzenie jest "godziwe, a więc należne, właściwe, odpowiednie, rzetelne, uczciwe i sprawiedliwe"?

Z chwilą, gdy trzeba płacić, niektórym pracodawcom robi się żal pieniędzy - odmawiają i bronią się przed sądem, że żądanie wypłaty tak ogromnych kwot narusza klauzule generalne z art. 8 kodeksu pracy, a ich poziom wpisany do umowy o pracę przekracza granice godziwości, tj. właściwości, odpowiedniości, rzetelności i uczciwości. Niestety czasami ten argument działa i pozew zostaje oddalony z tym m.in. uzasadnieniem, że w tak biednym kraju jak Polska żądanie tak wielkich pieniędzy jest co najmniej wielkim nietaktem. A przecież jest to przede wszystkim wynagrodzenie umówione.

Profesor doktor habilitowany na państwowej uczelni zarabia mniej niż magister nauczyciel księgowości na płatnych studiach MBA prowadzonych na tej uczelni. Sprawiedliwe to czy nie? Profesor zarabia niegodziwie mało czy nauczyciel księgowości niegodziwie dużo? Tu akurat decydującym czynnikiem różnicującym jest wartość rynkowa pracy - ten drugi zarabia więcej, bo lepiej się sprzedają efekty jego pracy, a nie dlatego, że wykonuje pracę wyższej jakości, wymagającą wyższych kwalifikacji.

Problem pogłębiającego się zróżnicowania dochodów objęty jest jakąś tajemniczą zmową milczenia. Ożywa tylko przy okazji odpraw wypłacanych menedżerom. Czasami warto przypominać sprawy oczywiste. Skoro przed laty zdecydowaliśmy się na model gospodarki rynkowej, to niech nikt nie próbuje nam narzucać, ile płacić asystentowi/asystentce w prywatnej firmie. To po prostu sprawa nasza i asystenta.

Jeżeli państwo uważa, że należy w to wkraczać również w sektorze prywatnym, niech to robi, ale według jasnych reguł i transparentnie - niech tnie wysokie dochody podatkami i składkami, niech podnosi minimalny poziom wynagrodzenia albo niech wyda ustawę kominową, która obejmie wszystkich wykonujących pracę zarobkową.

@RY1@i02/2014/220/i02.2014.220.217000200.802.jpg@RY2@

Grzegorz Orłowski radca prawny z Kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak

Grzegorz Orłowski

radca prawny z Kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.